Ja Wam powiem tylko tyle - nie szczepcie. My po pneumokokach mieliśmy szpitalne perypetie. Lekarz, który nas przyjął do szpitala zapytał tylko czy mały nie był ostatnio szczepiony od pneumokoków. A, że był, to tylko powiedział: I wszystko jasne.
W szpitalu grzebałam w necie, H rozmawiał z kilkoma lekarzami. Sami przyznali, że ich dzieci nie są na nic zaszczepione, a dzieci z NOP zdarzają się często w szpitalu.
Do tego:
- szczepienie od rota i pneumo jest tylko przeciw najbardziej łagodnym szczepom, które nie sa zagrożeniem dla dzieci. Na te bardziej zmutowane szczepienia nie ma i to od nich ląduje się w szpitalu. Szczepienie nic tu nie pomoże
- szczepionka na krztuśca jest przestarzała, zabezpiecza przed odmianą, której od kilku lat już nie występuje
- szczepionka MMR jest bardziej niebezpieczna niż różyczka, odra czy świnka (przykład powikłań mam niestety w rodzinie), które kontrolowane przechodzi się bez żadnych powikłań
Ja bardzo żałuję, że w temat nie zagłębiłam się zanim młody się urodził, a dopiero kiedy wystąpił u nas NOP. Do tej pory uważałam, że przyszła jakaś głupia moda na nieszczepienia. A teraz wiem jaka jest nieszczęsna prawda.
Ze szczepieniami stanęliśmy i już więcej żadnych nie wykonamy. W Austrii jak i w Polsce nie ma obowiązku szczepienia dzieci. Drugiego malucha, jeśli kiedyś nam się urodzi, nie będziemy szczepić od początku.