Hej kobietki. W końcu mam więcej czasu na internet :-) Erik miał krztusiec i mama musiała być na każde zawołanie. W niedzielę robimy urodzinki, mam nadzieję, że pogoda dopisze, bo to co się teraz dzieje to jakaś porażka! Ciągle szaro, albo pada. Ogród mi zarósł, a opleć go nie mogę, bo wszystko się po prostu lepi. Byliśmy na flohmarkcie w Klosterneuburg, trochę się obkupiliśmy, ale jazda przez Wiedeń nas wykończyła :-)
Musimy zapisać młodego do żłobka, chcemy go puścić od następnego roku. Trochę spokoju będzie, więc na kursy się wybiorę. Muszę prawo jazdy zrobić, jednak nie wiem jak to będzie. Wiem, że na egzaminie można sobie przestawić język na ojczysty, ale jak to wygląda podczas jazdy? Po niemiecku to się na pewno nie dogadam :-(
A co do baby, mi się zawsze marzyły dzieci z różnicą roku lub dwóch. I całe szczęście, że takich nie mam, bo bym w wariatkowie wylądowała. Erik jest tak energicznym i pochłaniającym dzieckiem, że nie wiem, czy dam radę z dwójką, a nie daj Boże takich samych wariatów. Także póki co o następnym dzieciu nie myślę i pewnie skończy się na jednym, chociaż mąż by chciał trójkę (oj, wtedy to na pewno oszaleję). Wciąż wyczekujemy na pojawienie się na horyzoncie domu dla nas, jednak zawsze coś jest nie tak, zazwyczaj cena za wysoka:-(
fana999 zdrówka dla Ciebie i dzidziusia!