Dziewczyny ja nigdy nie patrzyłam, czy mały ma ciepłe rączki. Tylko i wyłącznie na karczek. On się wdał w babcię (ja z resztą też mam zazwyczaj chłodne dłonie) i jak ubiorę go tak, żeby miał ciepłe dłonie, to po karku mu się leje. W tym roku miał rękawiczki założóne może z 6 razy. Nie lubi i koniec. A jak był malutki, to też mu nie zakładałam, tylko przykrywałam kocykiem. Kiedyś kobitka, która 20 lat była pediatrą tłumaczyła mi, że takie dzieci mają jeszcze dość słabe krążenie i chłodne rączki to jest norma, bo krew do nich słabiej dopływa. A jak są ciepłe, to często oznacza, że dziecko już się przegrzewa. Ogólna zasada, że lepiej trochę jak zmarźnie, niż jak się przegrzeje. Ja sobie metodą prób i błędów wypracowałam jak Eryka najlepiej ubierać. U niego popularna jedna warstwa więcej niż u mamy kończyła się spoceniem. Mam dziecko lubiące jednak chłodek
Jeszcze 2 tygodnie do wizyty. Ale ten czas się dłuży... Eryk wczoraj mi usnął o 18, na podłodze wśród zabawek

Pogoda pięna, na słonku 20 stopni. 2 godziny w przedszkolu byli na dworze, później 3 godziny ze mną w ogrodzie, bo sobie warzywnik porządkowałam pod wysiewy. Jednak świeże powietrze robi swoje
