reklama

Mamy z Austrii

Dziewczyny z innej beczki pytanie... macie jakiegoś dentystę dobrego do polecenia tutaj w Wiedniu? Męża ząb boli i ropieje...a wiecie co to oznacza jak facet cierpi ;)))) można oszaleć hehe, tak się złożyło, że nie mieliśmy jeszcze okazji korzystać tutaj z usług dentystycznych.. cenowo wiecie jak wyglądają takie wizyty? Chociaż orientacyjnie, dzięki z góry!
 
reklama
Mkarolka0 jeszcze też zależy czy bylibyście blisko rodziny po powrocie do Polski. W moim rodzinnym mieście nie ma pracy, więc jak mielibyśmy wracać to na pewno byśmy próbowali w jakimś większym mieście i wtedy sobie myślę czy dojeżdżam z Warszawy czy z Wiednia to akurat u nas jedna droga, a Wiedeń nawet bliżej :P mam pełno koleżanek, które wyjechały do większych miast na studia, są rzadziej u rodziców niż ja...
Ja najbardziej boję się tego, że byłabym tu łudząc się, że wrócę, a co jak nie? Znam tu też pełno rodzin, które mówią "za rok, za rok", lata mijają, a oni wciąż tu i ani nic swojego w Polsce, ani w Austrii, oszczędzają na wszystkim jak się da, a do Polski i tak nie zjeżdżają, bo ciągle im mało. Dlatego my podjęliśmy męską decyzję i właśnie urządzamy swoje mieszkanko tu w Austrii. A kto wie, może wygramy w totka i kiedyś wrócimy :P
 
Co do dentysty nigdy tu nie byłam, ale dość sporo osób poleca Polaka Berlińskiego, przyjmuje w 17. Bezirku. Ogólnie przyjmuje na kasę chorych, ale wiem, że za niektóre rzeczy się płaci, ale pojecia nie mam ile i za co
 
Oj Vixien nam chyba brak takiej męskiej decyzji heheh, takie życie w zawieszeniu też nie jest dobre...zdaję sobie z tego sprawę.. poza tym w Polsce też trzeba by było na nowo zaczynać.. no czas pokaże ;)

Za dentystę dzięki, sprawdzę tym bardziej, że mieszkamy na granicy 18 i 17 bez. :)
 
Haaaa właśnie patrzyłam, mamy tam dosłownie 5 minut :) nie wiem czy ja się bardziej cieszę czy mąż hahahah, mam tu typowy przypadek cierpiącego mężczyzny w domu ;))) dzięki jeszcze raz!
Świat jest bardzo mały jeśli chodzi o miejsce zamieszkania ;)
 
Karolask domek z ogródkiem można upolować i w mieście, czy na peryferiach :) Ja na naszą mieścinę nie narzekam, rzut beretem do Melk i ST.Polten, pod bokiem przedszkole, podstawówka, lekarz, sklepy itp. A to mała mieścina, wszędzie się dojdzie na piechotę, ludzie są mili i żyją bez pośpiechu. A z miasta zawsze można uciec;-) ;) Co raz widzę tu wiedeńskie tablice, ludzie zarobili w dużym mieście i teraz szukają swojego konta na uboczu.

Ja bym już chyba nawet nie chciała wracać do Polski. Za rodziną trochę tęskno, jednak z czasem to przygasa, gdy ma się swoje dziecko. Mężowi łatwiej, bo jego rodzice są tutaj, tylko brat z rodziną został w Łomży. A ja w Łomży mam mamę i ojca, siotra z rodziną mieszka w Olsztynie, a druga w Stanach. Cała rodzina porozsiewana, więc nie odczuwam mojej nieobecności jako ogromnej straty.
Ile razy jestem w Polsce i pójdę do sklepu to utwierdzam się w przekonaniu, że nie ma tam po co wracać. Człowiek musiałby charować jak wół, żeby pozwalać sobie na to co tutaj. Wkładałam do koszyka owoce, jakieś mięso, produkty higieniczne i zaraz było 300zł. Dla niektórych to przecież 1/4 miesięcznej wypłaty. Ceny w stosunku do zarobków są straszne. A gdzie tu jeszcze opłaty...Nie wiem czy mi się tylko zdaje, ale tutaj ludzię są milsi, uśmiechnięci, bardziej "kolorowi", szczęśliwi. A w Łomży chodzą tacy ponurzy, podłamani, a jak spojrzysz na kogoś to jakby miał tobie zaraz oczy wydrapać:hmm:
 
reklama
Ale się sentymentalnie zrobiło... Ja chyba jakoś za specjalnie nie tęsknie. Były momenty zwątpienia wiadomo, ale jadąc tu wiedziałam, że chce tu zostać i byłam nastawiona na konsekwencje. Może dlatego. Poza tym w razie czego 6h i jestem w domu :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry