akwarelka : ja niestety spotkalam tu wiele zlych maternelles i chorych pan, nawet dziwna dyrektorke! zero pedagogiki i spaczone metody niemzienne od lat 60 tych!
niestety ale moje zdanie o francuskiej skzole jets takie ze kaleczy psychike i wszelkie apsekty indywidualizmu!!!! kolega meza zostal wezwany przez WIELKA PANIA NAUCZYCIELKE do szkoly bo 4 czy 5 letni syn kolorujac J E S Z C Z E wyjezdzal poza linie! dostal zla ocene !!!! jedna nauczycielka zlapala za kaptur i po ziemi ciagnela az do lawki MOJEGO 2 letniego podopiecznego - bo nie powiedzial jej 'dzien dobry' Nie pozwolila mu wejsc do szkoly mial czekac na tej lawce, ja w szoku 2 latek w ryuk... oczywiscie zrobilam grande i maly poszedl zemna!! czaicie? on nawet nie byl pod jej opieka, to nie jej uczen nie pwoiedzial "dzien dobry" on nawet jej nie znal !!! a anwet gdyby znal, to nie mial zadnego obowiazku! juz nie wpsominajac ze 2 letnie dzieci wogole sie ejszcze boja/wstyudza zagadywac... nie no PORAZKA!!!!!
a dyr. stala obok i wszytsko widziala. rodzice zrobili afere ze szok cala szkola sie dowiedziala. a znajomej syn w szkole zostal napietnowany w dzien babci! dlaczego????
dzieci mialy przyszykowac na wystawe drzewo genealogiczne ze zdjeciami itp
a on jest z famille monoprantale, tata go nie uznal, ma tylko mame i babcie
i wielka pani pedagog uznala ze nie moze wywiesic takiego drzewa na korytarzu w dzien przedstawienia, bo to nie jest 1/dobry przyklad i 2: dzieci beda zadawac pytania! najgorsze ze nawet nie miala odwagi uprzedzic o tym i biedny dzieciak w dzien uroczystosci wpadl do szkoly szuka drzewa z babcia a tam nic !!! rozczarowanie i wstyd!!!! .... szkoda slow
inne temat rzeka ta madre panie pedagog ktore pojecia nie maja o lingwistyce bilanguizmie a radza kolezankom z familles mixtes/polonaises mowic w domu tylko po francusku bo cytuje 'dziecko w szkole miesza dwa jezyki i przez to bedzie opoznione w nauce i rozowju" ..................................................................................
aha i jeszcze u jendej kolezanki w skzole pani sie obrazila na dziecko! bo powiedzialo brzydkie slowa! pozniej chlopczyk poszedl przeprosic a ona sie odworila i nie sluchala go... i taka napieta, chora i stresujajca dla dziecka sytuacja trwala tydzien!!! a on to w sobie dusil przed mama! normlanie chora baba, jakies chore,psychiczne zagrywki stosowala... co za profesjonalizm! az strach tu dzieci dawac do szkol! jak bym pomyslala 7 lat w stecz to troszke takich perelek bym nazbierala
