Paulineczka niczym sie nie martw.Przynajmniej tu w Galway kobitki byly bardzo pomocne.W kazdej chwili( gdy np chcesz sie zdrzemnac)moga zabrac dzidzie,zebys wypoczela.Moga nakarmic,przebrac itp.Moj maz niestety zjawil sie dopiero pod wieczor,a mi bylo ciezko z boku na bok sie przewrocic nawet.Pielegniarki bardzo mi pomagaly.Mozesz je pytac o wszystko!Zawsze wytlumacza i rozwieja Twoje watpliwosci.Poza tym(nie wiem jak w Limerick) tu w Galway w szpitalu sa nawet specjalne zajecia dla swiezo upieczonych rodzicow z noworodkami,chyba na drugi dzien.Ja na to nie poszlam,bo wyszlam ze szpitala wczesniej.
Przy pierwszym dzidziusiu to normalne,ze zadajesz sobie pytania jak to bedzie,obawiasz sie,ze nie bedziesz czegos umiala.W szpitalu pytaj jak najwiecej.Poza tym pielegniarka,ktora bedzie cie odwiedzala w domu,po to jest,zeby ja pytac,rozwiewac Twoje watpliwosci,pokazac Ci.To nie jest tak,ze urodzisz dzidziusia i jestes zostawiona sama w sobie.Nie nie!W kazdej chwili mozesz zadzwonic po pielegniarke,ktora jest przypisana Tobie.Przynajmniej tu tak jest.Mi odrazu powiedziala "dzwon,pytaj,przyjezdzaj do osrodka w kazdej chwili,nawet po to by zwazyc dziecko z ciekawosci".Wiec jak widzisz...tu nastawienie jest dosyc sympatyczne i pomocne.Napewno w Twoim miescie tez tak jest.Mimo to i tak bedziesz miala mase watpliwosci.Jednak nie zadreczaj sie tym,poprostu daj sobe i dzidziusiowi 2 tygodnie na zapoznanie siebie nawzajem.Zobaczysz,ze bedzie dobrze!