Ciao!
Z tego wszytskiego zapomnialam wczoraj zlozyc zyczenia solenizantom!
Tichonku i Tato3D-sto lat dla Was!
Lubiczanko- nie chcialam doprowadzic cie do lez...Wiesz,dzieci i zwierze ta todla mnie 2 tematy top-jesli chodzi o ryki (w sensie ich krzywda). Ta dziewczynka jest w prawie tym samym wieku co Alus....a nigdy nie widziala swoich rodzicow. Gdy sobie pomysle,ze moje usmiechy,moje spojrzenia pelne milosci nie moglyby byc zobaczone przez moje ukochane dziecko...Gdybym kupowala zabawki,ktorych by nie widzial....calego pieknego swiata. Pieska na ulicy,kotka,ktory sie do niego lasi. Nie moglabym z nim ogladac ksiezeczek...pokazywac obrazkow. Cale zycie prowadzic za reke,zeby nic mu sie nie stalo,zeby sie nie potkana o kamienie,ktorych nie widzi. I juz teraz to wszytsko wiedziec...juz teraz kiedy jest tak maly! Mysl,ze tyle piekna mogloby go ominac!! Doprowadza mnie do histerii!! I mysl,ze najwieksza dla mnie radoscia moglby byc jego usmiech na widok swiatla (bo ma ona zachowane poczucie swiatla). W takich momentach...mysle sobie na ile rzeczy czlowiek narzeka kazdego dnia. Kasa kasa kasa....brak nowych butow,czy inne glupie ,przy takim nieszczesciu wybory. A przeciez dopoki moja rodzina,a szczegolnie moje dziecko jest zdrowe-nic innego sie nie liczy. I to jest dobra puenta przed swietami- ZYCZMY SOBIE ZDROWIA!!!
Jesli chodzi o Wigilie to od poczatku naszego zwiazku jasno bylo ustalone,ze Swieta dzielimy na pol-Wigilia po pOlsku,reszta po irlandzku. W tym roku byl zgrzyt,bo A chcial juz w Wigilie jechac do tesciow.Wyrazilam swoje oburzenie.Kilka dni sie sprzeczalismy po czym posadzilam go na tylku i ze lzami w oczach wytlumaczylam jak krowie na rowie,czym dla Polakow jest Wigilia!! Powiedzialam mu,ze gdybym miala z niej zrezygnowac,czulabym sie jakbym stracila na zawsze czesc swojej tozsamosci narodowej,bez ktorej nikt nie powienien zyc. Nie wyobrazam sobie,aby moje dzieci nie znaly i nie pielegnowaly tradycji ,z ktorej w polowie wyrastaja!
Wczoraj byl ostatni dzien w szkole przed swiatmi. Temat oczywiscie swiateczny. Musze powiedziec,ze nie bylo dziecka,ktore nie mowiloby,ze caly rok czeka na barszcz z uszkami i karpia! Kazdy dzieli sie oplatkiem,a zaznaczam,ze mam takie dzieci,ktore przyjechaly tu gdy mialy lat 2,a teraz maja 10! Bylam dumna z ich rodzicow!
Na koniec zajec mielismy przedstawienie Jaselkowe! Byly dzieci,rodzice...calasala spiewala polskie koledy....mialam lzy w oczach. Bo tak jak Lubiczanko gdzies powiedzialas...jedyne co moglismy zesoba z Polski zabrac to nasze tradycje! Powinnismy je wiec pielegnowac...i tak jak bylo od zawsze-przenosic z pokolenia na pokolenie!Moj maz to zrozumial i juz wie,ze tak bedzie. POtrawy wigilijne lubi bardzo,zreszta on wszytsko je polskie

Jestemy rodzinka swiatowa
