Hejo Mamuśki, witam z Polski :-)
W końcu przysiadłam do komputera, bo od przyjazdu nie ma na to czasu ;-)
Lot w porządku, Emma trochę spała, trochę płakała, ale M trzymał ją na kolanach także spoko, okazało sie że mamy tyle bagaży, ze musieliśmy odmówic naszego tatę, bo nie zmieślilibysmy się do zwykłej osobówki i poprosiłam moją friend o odbiór, a ona taka zakręcona, ze pojechała do Katowic zamist do Krakowa

hi hi i pisze mi smsa ze juz jest i czeka na lotnisku, a za chwilę dzwoni, gdzie ja jestem, bo nie widzi samolotu!!!! czujecie to
Na szczeście mam tam kolezankę, jej M odebrał nas z lotniska, nic nie czekalismy, u niej posiedzielismy godzinke, wypilismy herbatkę, nakarmiałam Emkę i moja przyjaciółka już była
W domu rodzice czekali na nas z obiadem, rosół i rolady :-)
Najgorzej to rozpakowac to wszystko, najpierw musiałam wywalic ubrania z szafek, żebym mogła coś włożyc, wywaliłam WSZYSTKIE moje ubrania



i tak w nic się nie mieszczę, zresztą są już stare i znoszone i stwierdziłam, że kupie sobie nowe
W Polsce pogoda nawet fajna, dziś moja siostra poszła z Emcią na spacer, a my poszlismy z Erykiem i jej córeczka (która dziś miała urodziny 6 lat) na epokę lodowcową, przy kasie troche nas zatkało bo bilety 78zł plus 17zł za popcorn
Wczoraj byliśmy w sklepie i kupilismy sobie wielki stół do domu

teraz to mozemy wyprawiac chrzciny ;-)
Oki to koniec chwalenia, uciekam na razie pa