melduję się po krótkiej nieobecności i jak zwykle szybciutko, bo słyszę, że Julia już wstała ... a więc u nas jak w kalejdoskopie tradycyjnie - nie dośc, że Julia się przeziębiła na ostatnim sobotnim spacerze przez ten cholerny wiatr, to jeszcze dostaliśmy rachunek za prąd - DO ZAPŁATY 2830 funtów !!!! Dzwoniłam tam raz , powiedzieli, że zaszła pomyłka i że dziś przyślą nowy rachunek - I PRZYSŁALI - do zapłaty 2500 funtów

Chyba jak dziś zadzwonie, to zapytam, czy jelenia sobie znaleźli, czy jak ?? bo to nawet nie logiczne jest .... Masakra - tak się zdenerwowałam, że lepiej nie mówic






No dziś znowu będę wyjaśniac .... Poza tym w sobotę byliśmy w biurze podróży zmienic wycieczkę na maj i jedziemy póki co w inne miejsce - do Kenii tym razem i chyba, a raczej napewno pojedziemy tam SAMI, a Julia spędzi tydzień z dziadkami w Polsce .... - zresztą zobaczymy jak to będzie, bo jak się okaże, że za prąd tyle będzie trzeba zapłacic, to w d.... pojedziemy, a nie do Kenii ...

Ach, mówię wam dziewczyny, że ciągle coś ...


Potem może napiszę więcej, bo Julia już mi płacze - teraz jak jest chora, to jest bardziej marudna - wiadomo- jak to dziecko ;-////

W każdym razie melduję się, że żyję i że jestem z wami....
No i oczywiście przyłączam się do baaaardzo spóźnionych życzeń dla Nikosia i gratulacji dla ZYtasi oraz dziękuję Cocollino za smska - pomyślę, pomyślę .... a teraz muszę już leciec .. Pa dziewczyny :-

sorry: