Hej
W szpitalu Antoś rzeczywiście ćwiczył płuca :-) i w zasadzie nie spałam jednym ciągiem dłużej niż 20 minut. Co chwilę miał minkę jakby sobie coś przypominał, więc pewnie wspomnienia z porodu go męczyły ;-) A ja chyba miałam za słaby pokarm, bo prze dwa dni miał taką wysuszoną skórkę, za to teraz nadrabiam z nawiązką:-) Od wczoraj mam nawał pokarmu, Antoś ssie ile może, i rzeczywiście i jemu to służy, bo śpi czasami nawet i po 3 godziny, a nawet jeśli nie śpi to sobie czuwa spokojnie, i mnie też pomaga, bo po każdym karmieniu piersi są coraz bardziej miękkie, i nie robią się już takie twarde guzy.
Wczoraj odciągnęłam co prawda trochę pokarmu, ale nie wiem czy to dobrze, bo podobno na początku to dziecko ma wyregulować ilość pokarmu. Poradźcie.
Dziś M ma mi przywieźć kapustę od rodziców ze wsi, bo podobno pomaga na ból i nie dopuszcza do powstania zastojów.
W każdym razie Antkowi chyba podoba się w domku, bo jak mały aniołek, płacze tylko jak jest głodny lub ma pełną pieluszkę. A i w jednym i w drugim póki co, M mi pomaga. Bo w nocy sam przewija, i podaje mi małego do karmienia. No ale o tym jak dzielnego mam męża napiszę osobno przy okazji opowieści o porodzie :-)
A na razie idę dalej spać, bo jeszcze wciąż nie odespałam poprzednich nocy, a muszę korzystać z tego że teraz tak ładnie sypia, żeby też złapać trochę odpoczynku.
Miłej niedzieli