Hej znów nie czytam bo nie mam czasu. Wybaczcie.
U nas całkiem dobrze, buszujemy sobie we dwie (no dobra, we troje, licząc maleństwo ). Z antybiotykiem miałam problem tylko raz - Daria wzięła i zwymiotowała a na następną dawkę nie chciała się zgodzić - 45 minut z nią walczyłam. Zdesperowana chwyciłam za słuchawkę i zadzwoniłam do Sławka, żeby przyjeżdżał natychmiast bo D nie chce wziąc antybiotyku i jak tego nie zrobi to musimy jechać do szpitala na zastrzyk. Darię wysłałam do jej pokoju i za chwilę słychę już bez płaczu "ja wypiję cały, do dna". No i od tej pory pije bezproblemowo, nawet dzisiaj powiedziała, że to jej ulubiony syrop . Ja wiem, że sposób najgorszy z możliwych, bo przecież zastrzyki też mogą się kiedyś pojawić (zawsze próbuję wstawić gadkę, że jak potrzebne to też trzeba i takie tam...) ale już nie miałam innej mozliwości, ani prośbą ani groźbą, ani tłumaczeniem ani zapowiedzią kary , to była prawda, gdyby nie wzięła trzeba by jechać na zastrzyk. Eh, te dzieciaki