hej Kochane,
09.06 o godzinie 1.23 rano urodzil się mój synuś, waga 4080, 51cm. Kochaniutki jest i śliczny.
wczoraj wyszliśmy ze szpitala, musieliśmy zostać z powodu żóltaczki. poziom bilirubiny jest jeszcze wysoki, dziś byliśmy w szpitalu na pobraniu krwi. czekam na wyniki.
poród tragedia, 48 godz bólu, byl ulożnony plecami do moich i kazaly mi rodzić normalnie, i jeszcze ni e chciala mnie naciąć, z bólami co 4 min, jak pisalam odeslali mnie w sob w nocy do domu, bo rozwarcia brak, i meczylam się, nie chcieli dać oksy nic, w niedzl. mialam 5 cm jak pojechalam i meczylam się 3 godz, z parciem, nawet nie powiedziala mi kiedy, tylko rób co ci cialo mówi, i tak umieralam, potem wyprosilam o oksy bo szalu dostawalam, ppszla suka zapytać lekarki i rzeczywiście tra powiedziala, ze dawno powinno być pelne rozwarcie, no i dali oksy i po 30 min już wyszedl. koszmar, porabana polożna, która jeszcze mnie wyzywala, że krzyczę
caluje Was, nie ma czasu na nic. gdyby nie mama to bym sobie nie poradzila, bo od pt nie spalam praktycznie.
dziękuję za kciuki