kradz
Fanka BB :)
Cześć Mamusie!
Na wstępie musze was przeprosić ze się tyle czasu nie odzywałam, o nadrobieniu Was nie ma w igole mowy ale... od początku.
Jesteśmy z Hanią od kilku tygodni w domu w większości same, bo mąż w trasie po 3 dni wiec nie ma opcji na czas wolny.
U Hani na szczęście póki co na tyle dobrze, że możemy być w domu aczkolwiek nic się nie zmieniło i po tym dwóch zabiegach które mamy za sobą nadal wada jest i czekamy co dalej. Na 21.05 mamy wyznaczony termin i jedziemy znowu do szpitala. Nawet nie wiem czy zostaniemy tam ba dokładniejsze badania czy coś juz będą debatować odnośnie operacji... Z jednej strony nie chce tam jechać, z drugiej już wolałabym mieć to za sobą i tylko czekać na powrót do normalności przynajmniej częściowej.
Niestety są i słabe strony bo Hania bardzo mało je. Udało mi się utrzymać laktację ale nie mogę jej karmić piersią wiec pozostaje ściąganie laktatorem i podawanie w butli. Z tym ze ona je tyle co noworodek a przecież mamy juz 10 tyg. Więc muszę ją karmić często. Najczęściej co 1,5-2h. W nocy też. Do tego randki z laktatorem wiec snu mało i czasu na nic nie starcza. Ale dajemy jakoś rade
Doszło też przyzwyczajenie.
Męczą nas niestety kolki wiec to dodatkowo utrudnia karmienie.
Na szczęście uśmiechy Malutkiej rozjaśniają smutne chwile i cieszą.
Postaram się co jakiś czas zajrzeć i napisać jeszcze co u nas.
Mam nadzieje ze u Was wszystko dobrze I Maluszki zdrowo rosną.
Rurka widziałam ze jesteście z Lili w szpitalu. Życzę żebyście szybko wyszły i wszystko było ok! :*
Na wstępie musze was przeprosić ze się tyle czasu nie odzywałam, o nadrobieniu Was nie ma w igole mowy ale... od początku.
Jesteśmy z Hanią od kilku tygodni w domu w większości same, bo mąż w trasie po 3 dni wiec nie ma opcji na czas wolny.
U Hani na szczęście póki co na tyle dobrze, że możemy być w domu aczkolwiek nic się nie zmieniło i po tym dwóch zabiegach które mamy za sobą nadal wada jest i czekamy co dalej. Na 21.05 mamy wyznaczony termin i jedziemy znowu do szpitala. Nawet nie wiem czy zostaniemy tam ba dokładniejsze badania czy coś juz będą debatować odnośnie operacji... Z jednej strony nie chce tam jechać, z drugiej już wolałabym mieć to za sobą i tylko czekać na powrót do normalności przynajmniej częściowej.
Niestety są i słabe strony bo Hania bardzo mało je. Udało mi się utrzymać laktację ale nie mogę jej karmić piersią wiec pozostaje ściąganie laktatorem i podawanie w butli. Z tym ze ona je tyle co noworodek a przecież mamy juz 10 tyg. Więc muszę ją karmić często. Najczęściej co 1,5-2h. W nocy też. Do tego randki z laktatorem wiec snu mało i czasu na nic nie starcza. Ale dajemy jakoś rade
Męczą nas niestety kolki wiec to dodatkowo utrudnia karmienie.
Na szczęście uśmiechy Malutkiej rozjaśniają smutne chwile i cieszą.
Postaram się co jakiś czas zajrzeć i napisać jeszcze co u nas.
Mam nadzieje ze u Was wszystko dobrze I Maluszki zdrowo rosną.
Rurka widziałam ze jesteście z Lili w szpitalu. Życzę żebyście szybko wyszły i wszystko było ok! :*