No właśnie,
Żgutek, my jak nigdy tak wcześnie.
Anulka, wszystko będzie w porząsiu, na pewno.

My dziś do Teściów jedziemy, nie chce mi się, ale cóż. U nich mam zawsze problemy ze wzdęciami. Inna woda i takie tam. No i Teściowa, która zawsze "i tak ma gorzej", z czego już zaczynamy się śmiać z Adamem.

Po co robić z siebie na siłę wielką cierpiącą? Bez sensu.
Adam mnie wczoraj wieczorem przepraszał za to, że bardzo smarcze i ma katar, a mnie budził raczej tym, że mnie przepraszał. I gadaj tu z chłopem. Bardzo się stara.

Co do terminu - moja Mama rodziła nas obie po terminie, przy czym ja chciałam pupą świat powitać i miała cesarkę. A ja tak bardzo tego nie chcę... Po prostu boję się różnego rodzaju inwazyjnych zabiegów i operacji. Na samą myśl wpadam w panikę.
&&&&&&& za dzisiejsze wizyty! 