Z@t, to odpoczywaj jak najwięcej bo jeszcze Gosię trochę musisz podtuczyć. Mam nadzieję, że wszystko będzie ok i uda się donosić jak najdłużej i za taki scenariusz trzymam kciuki &&&!!!
Sunajka walczę nadal. W sobotę miałam chyba apogeum choróbska. Do kataru doszedł mokry kaszel i w sumie taki zestaw mam do dzisiaj. Co prawda jest już lepiej, z rana całkiem dobrze, ale im bliżej do wieczora tym katar się nasila. Chciałabym żeby już przeszło, bo umęczona jestem.
I tez bym chciała na plecach poleżeć, ale podobnie jak u ciebie po chwili zadyszka lub kołatanie więc trzeba gnieść biodra.
Codzienne czynności faktycznie urosły do rangi sportów wyczynowych, poza tym zauważyłam jeszcze że dłuższe stanie przy garach lub zlewie coraz mocniej odznacza się bólem kręgosłupa, wcześniej aż tak tego nie odczuwałam.
Moje torby już spakowane. Wszystko już czeka. Wczoraj zrobiłam jeszcze jedno zamówienie z gemini, jakieś pierdółki o których wcześniej zapomniałam ale jak przyjdą, to wszystko będzie na tip-top. Czekamy jeszcze na telefon ze sklepu żeby pojechać po wózek, ale to pewnie w przyszłym tygodniu.
Dziś spotkała mnie fajna sytuacja. Przybłąkał się do nas piesek, miał taki smutny wzrok, że go nakarmiłam i już organizowałam mu lokum i starałam się szukać nowego właściciela (wiedząc, że w efekcie zapewne zyskam czworonoga) a tu znalazł się prawdziwy właściciel

Okazało się, że zaginął tydzień temu. Historia z happy endem! :-)