KRROPELKA
Fanka BB :)
- Dołączył(a)
- 12 Sierpień 2008
- Postów
- 2 684
ja mam 178 wiec jak kuleczka to raczej wygkadac nie bede. ale jak yeti to juz wygladam...
ja w poprzedniej ciazy przytylam tylko 8kg a w dldatku startowalam o 11kg lzejsza niz w tej ciazy... wiec ogolnie tylko rosne i rosne...
ale z drugiej strony za nic nie chcialabym przezyc jeszcze raz poprzedniej ciazy...
zostalam sama i nikt sie ze mna nie cieszyl, ze nie tyje. nikte tez sie ze mna po nie coeszyl, ze szybko schudlam. zreszta wszytskim musialam sie cieszyc i martwic sama.
wole juz sobie byc gruba i wiedziec, zd moj M kazdy ten moj kilogram kocha i akceptuje. ze juz nie wspomne o tym, ze razem ze mna tyje w ciazy ;-).
trzeba coagle widziec ta szklanke do polowy pelna i tyle.
kradz no moj M tez ma polew z moich metod podnoszenia sie. kilka razy ookusil sie o nasladowanie mnie. potem cos mu w plecy wskoczylo i sila rzrczy wstawal z trudem. uznal to za kare, ze sie ze mna nabijal.
Ssabrina no ja nie moge powiedziec, ze nie wiem skad te kilogramy. bo o ile na poczatku nie moglam nic jesc i lecialam z wagi. tak jak juz zaczelam nesc wszytsko to apetyt mi dopisuje. smakuje mi wiele rzeczy. slodycami tez nie gardze. wiem, ze pewnie bym przyhamowala z tyciem gdybym sie ograniczyla. ale nie umiem. probowalam. nie wychodzi. czasem nawet jak ide na sofe z wafelkiem czy czyms innym to patrze na mojego M jakby czekajac, ze to skomentuje, zabroni, zniecheci czy cos. a on nic. czasem odrazu sie broni i mowi, ze przezciez nic mi nie mowi i ze jak Teos ma ochote to ma zjesc. tylko to nie Teos ma ochote tylko jego mama zarlok musi sie nazrec...
a przed chwilka wlasnie wciagnelam dwa nalesniki z twarozkiem....
ja w poprzedniej ciazy przytylam tylko 8kg a w dldatku startowalam o 11kg lzejsza niz w tej ciazy... wiec ogolnie tylko rosne i rosne...
ale z drugiej strony za nic nie chcialabym przezyc jeszcze raz poprzedniej ciazy...
zostalam sama i nikt sie ze mna nie cieszyl, ze nie tyje. nikte tez sie ze mna po nie coeszyl, ze szybko schudlam. zreszta wszytskim musialam sie cieszyc i martwic sama.
wole juz sobie byc gruba i wiedziec, zd moj M kazdy ten moj kilogram kocha i akceptuje. ze juz nie wspomne o tym, ze razem ze mna tyje w ciazy ;-).
trzeba coagle widziec ta szklanke do polowy pelna i tyle.
kradz no moj M tez ma polew z moich metod podnoszenia sie. kilka razy ookusil sie o nasladowanie mnie. potem cos mu w plecy wskoczylo i sila rzrczy wstawal z trudem. uznal to za kare, ze sie ze mna nabijal.
Ssabrina no ja nie moge powiedziec, ze nie wiem skad te kilogramy. bo o ile na poczatku nie moglam nic jesc i lecialam z wagi. tak jak juz zaczelam nesc wszytsko to apetyt mi dopisuje. smakuje mi wiele rzeczy. slodycami tez nie gardze. wiem, ze pewnie bym przyhamowala z tyciem gdybym sie ograniczyla. ale nie umiem. probowalam. nie wychodzi. czasem nawet jak ide na sofe z wafelkiem czy czyms innym to patrze na mojego M jakby czekajac, ze to skomentuje, zabroni, zniecheci czy cos. a on nic. czasem odrazu sie broni i mowi, ze przezciez nic mi nie mowi i ze jak Teos ma ochote to ma zjesc. tylko to nie Teos ma ochote tylko jego mama zarlok musi sie nazrec...
a przed chwilka wlasnie wciagnelam dwa nalesniki z twarozkiem....

