Kasia nie pomogę bo nie mam pojęcia.. ale tak na chłopski rozum wydaje mi się, że tam gdzie meldunek..
Cień - a nie wydaje Ci się, że to prymitywne myślenie, że lepiej nie wiedzieć, że będziecie mieli dobrze beze mnie itd? Bo dla mnie takie gadki to z inteligentnego człowieka robią z niego przygłupa..
Nie raz mówię mu, że bez niego nie wyobrażam sobie życia, że czuję się wręcz uzależniona od niego.. nic nie potrafię bez konsultacji z nim bez niego.. ale faceci to dupki i tyle..
Sylvi wiesz jaki ja błąd popełniłam? Mój mąż w wieku 12 lat został tylko z mamą, po śmierci ojca mama otoczyła go mega opieką (późno go urodziła bo w wieku 43 lat) i w sumie potem ja zajęłam jej miejsce.. moja mama nie raz się śmiała, że zastąpiłam mu mamusię, wszystko za niego załatwiam, robię, myślę itd.. (wiadomo odnośnie np leczenia, załatwiania jakichś spraw itd) i teraz jak mama mam go na te badania prowadzić za rączkę..
I tu bunt od jakiegoś czasu jest.. właściwie od jesieni kiedy uzmysłowiłam sobie, że jak tak dalej pójdzie to będę miała trójkę dzieci do obrobienia.. i zaczęłam go przyzwyczajać by sam zaczął o siebie dbać.. sam musi pójść coś zrobić, sam odebrać swoje wyniki, sam pamiętać, że miał coś wypełnić, zrobić do pracy itd..
Nie jest to proste bo przeszło 20 lat tak było ale trudno.. jak mamy być razem to będziemy... nic na siłę..