Moja od dwóch tygodniu przy cycku nie zaśnie tak jak zawsze tylko muszę ją wziąć na ręce i pobujać i wtedy mi na rękach zasypia, jak odkładam to od razu się budzi, żeby cycka pociumka i się uspokoić i wtedy śpi. Ale często się przebudzi z marudzeniem albo z płaczem i wtedy muszę się położyć obok i ją przystawić albo po prostu przytulić.
To prawda, dzieci ciągnie do dzieci bardzo. Nelka jak widzi moja siostrę Milenke ( 7 letnią) to tak się do niej uśmiecha, ciągle na nią patrzy zapatrzona jak w obrazek i tylko czeka aż Mika do niej coś powie
To prawda, na początku rozszerzania nie opłaca się gotować posiłków, bo dziecko zje tylko kilka łyżeczek a reszta niestety do wyrzucenia idzie... My na razie słoiczki, ale później będę sama robiła posiłki, bo mam parowar, więc będę robiła w nim i potem blendowala
No właśnie ja się nie znam, bo też bym chciała słoiczki robić jak mała zacznie jeść wszystko tylko nie wiem jak to zrobić, żeby one się nie zepsuły. Napiszesz dokładnie jak to robisz?
Omg, kocham arbuzy

Jadlabym
To prawda, może nie być gotowa na jedzenie. Dzisiaj czytałam w książce ( Heidi Murkoff Pierwszy rok życia dziecka), że dziecko musi być gotowe do jedzenia, jeśli wypluwa pokarm językiem to znaczy, że nie jest gotowe i trzeba poczekać. Oznaki, które pokazują, że dziecko jest gotowe to np. to, że patrzy z apetytem co jemy, jak wyrywa nam z rąk widelec gdy jemy czy ciągnie za talerz. Wtedy wiemy, że dziecko jest gotowe by skosztować coś. I u nas tak faktycznie było. Nela już tak patrzyła jak jadłam, że jak jej dałam to otwierała buzke i papkę w buźce cycka i połykała

wiadomo, coś jej tam wylatywało, bo jeszcze nie umie całkowicie poprawnie operować języczkiem, ale teraz je normalnie.
U nas też na początku marchewka nie podchodziła, ale próbowałam na zmianę z dynią i teraz już wcina marchewkę
Tak wcześnie jedzenie z talerzy? To widać, że tam w Szwajcarii faktycznie wszystko dużo szybciej
Też jestem tego zdania, że słoiczki są przebadane od wielu wielu lat i są naprawdę dobrej jakości, dlatego na początek było dla mnie ważne, żeby to były słoiczki. A w sklepie czy na targu naprawdę nie wiemy skąd te warzywa są. Moja mama też mi mówiła właśnie, żeby na początku dać słoiczki, bo są przetestowane i pewne a w warzywach ze sklepu może być ołów lub metale ciężkie, które takie niemowlaki bardzo ciężko przechodzą gdy się tym zatrują. Właśnie moja mama w dzieciństwie się zatruła ołowiem z warzyw...