No i już po basenie. Na początku Milenka była w szoku. Rozglądała się dookoła, ale nie płakała. W wodzie też najpierw niepewnie, ale potem to nawet chwilami się głośno śmiała. Byłyśmy pół godzinki. Jak na pierwszy raz wystarczy, a i tak pod koniec już przestało się jej podobać. Byłam z nią tylko w brodziku, bo tam najcieplejsza woda. Po basenie padnięta. Zasnęła przy karmieniu i nic jej nie przeszkadzało. Nawet to, że ją ubierałam. Dopiero zakładanie czapeczki ją obudziło. Mam nadzieję, że teraz dłużej pośpi, bo do południa to najdłuższa drzemka trwała półtorej godziny.
Następnym razem pójdziemy całą rodzinką, to i zdjęcia będą.
Mrówa, współczuję opuchniętych dziąseł.
I życzę, żeby chrzciny się udały.