remeny
mama dwóch łobuziaków :)
Jak nadal bedziecie tyle produkowac to nigdy nie wyjdę z zaległości :/
Iza - gratulacje!!! Niech synio rośnie jak na drożdżach
sabincia, ja wiedziałam że tak będzie
Nikoś zdrów jak rybka - wspaniałe wieści! Rośnijcie jak na drożdżach, niech Nikoś nabiera pysiów 
weronikaa, ja też leciutko molestuję mojego męża, a on ma z tego radochę na całego. Tyle, że u nas te męzowe prostaglandyny działają na moją szyjke kojąco, żadnych kurde skurczy narazie...
ninja, ja z doświadczenia wiem że czasem lepiej przymknąc oko na bajzel w poczekalni, niech się zjedzą nawzajem, bo jak wkroczę i zacznę robić porządek to cała agresja skupi się na mnie. Co nie zmienia faktu że czasem nie wytrzymywałam. Teraz już luzik, bo nie my pobieramy cyto tylko lekarze i coraz rzadziej mamy kontakt z pacjentkami.
Przykro mi, nie dam rady skomentować reszty postów napisanych od rana, choć mam ochotę, ciało jednak słabe i padam na nos.
Dziś zrobiłam sobie wycieczke do centrum, odwiedziłam rodzinę, połaziłam po Rynku, wydałam majątek w Empiku i ledwo żywa dojechałam do domu. Teraz ciapu ciapu i śpać (nawiasem mówiąc- mąż znowu utknał w pokoju Irenki, pewnie znów śpi na podłodze przy jej łóżku :/) Ciekawe ile razy dziś będę wstawać do WC? :/
Iza - gratulacje!!! Niech synio rośnie jak na drożdżach
sabincia, ja wiedziałam że tak będzie
weronikaa, ja też leciutko molestuję mojego męża, a on ma z tego radochę na całego. Tyle, że u nas te męzowe prostaglandyny działają na moją szyjke kojąco, żadnych kurde skurczy narazie...
ninja, ja z doświadczenia wiem że czasem lepiej przymknąc oko na bajzel w poczekalni, niech się zjedzą nawzajem, bo jak wkroczę i zacznę robić porządek to cała agresja skupi się na mnie. Co nie zmienia faktu że czasem nie wytrzymywałam. Teraz już luzik, bo nie my pobieramy cyto tylko lekarze i coraz rzadziej mamy kontakt z pacjentkami.
Przykro mi, nie dam rady skomentować reszty postów napisanych od rana, choć mam ochotę, ciało jednak słabe i padam na nos.
Dziś zrobiłam sobie wycieczke do centrum, odwiedziłam rodzinę, połaziłam po Rynku, wydałam majątek w Empiku i ledwo żywa dojechałam do domu. Teraz ciapu ciapu i śpać (nawiasem mówiąc- mąż znowu utknał w pokoju Irenki, pewnie znów śpi na podłodze przy jej łóżku :/) Ciekawe ile razy dziś będę wstawać do WC? :/

ja też przy każdej okazji zaznaczam że chce Julke już przy sobie :-)
najważniejsze że wszystko OK
sama nie wiem bo cały brzuch nie jest twardy ale w niektórych miejscach jak kamień i do tego tak mi go wysadza
... i jeszcze z pretensją, że się nim nie interesuję... (dzwoniłam do niego, ale był poza zasięgiem)... jak tu na niego liczyć? a jakby coś się działo, to znikąd pomocy:-( Tak mi jakoś smutno...


;-)
:-) Kondziorek budził sie tylko 5 razy ale szybko jadł i szedł spać:-)