reklama

Marcóweczki 2011

Jak to dobrze, że ja odgruzowywanie roboty mam już za sobą :)) Po trzech miesiącach na zwolnieniu odkopywałam się przez tydzień. A głowa to mnie normlanie od myślenia aż bolała takie mi zagadki to rozwiązania pozostawiali :)) Teraz siedzę i marzę o wielkim łózku, puchatej pościeli i mruczących kotach..... a znając zycie to jak już uda mi się dotrzeć do łózka to koty właśnie wyprowadzą się na wieczorne spacerki... :(
 
reklama
Ale jestem wkurzona!!! Mąż zadzwonił że naprawa jego auta 500zł!!! Szlak mnie już trafia z tym jego gratem!!! Od maja 3300zł w niego wpakował i ciągle coś. Uparł się jak osioł że go nie sprzeda bo to normalne że po dłuższej eksploatacji tak się psuje i trzeba wymieniać zużyte części!
 
I ja sie witam :-)
To jak Wy narzekacie od rana to ja sie dołaczam do Was;-)Wczorajszy dzien zakonczył sie beznadziejnie,M musiał jechac w trase do Lodzi i wyszedł z domu po 23 i zaraz wrocił:szok: samochod znowu odmowił posłuszenstwa i nie zapalił wiec M praktycznie nie miał czym jechac :wściekła/y:do Gdanska do firmy po słuzbowe auto z towarem,u nas po 22 to juz jest ciezko sie wydostac,musiał czekac na nocny autobus,pojechac okrezna droga do kolejki i jeszcze na nia czekac poł godziny a potem do firmy isc 3km z buta:-(,w zwiazku z tym zamiast byc w Łodzi na 6 to był dopiero w Warszawie ,do tego jeszcze koszmarna mgła i wypadek pod Lomiankami,jak juz był w Piasecznie to miał tylko godzine na rozładunek,eeech duuupa z tym naszym autem i jak go sprzedac....:no:
Dzis obudziło mnie wiercenie i tyle było ze spania,juz po sniadanku i po spacerku i kibelek zaliczony;-),potem wpadnie moja psiapsiołka a popołudniu na spotkanko ''mamusiowe'';-)
Mimo wszystko zycze wszystkim miłego dnia:-)
 
haha Ewi, mój Tata dostał od przyjaciela z Niemiec samochód w prezencie - i to w bardzo dobrym stanie - już dołożył do niego 5 tysięcy... taniej by na giełdzie kupił...
 
Ja mam prawie dwudzestoletni samochód i, tfu tfu odpukać, jeździ jak masełko. Ale fakt, że kilka dni po tym jak go kupiłam to mu się silnik rozsypał i trzeba było kombinować nowy. Za to teraz tylko to, co się zużywa czyli klocki hamulcowe były wymieniane. A reszta na szczęście działa bez zarzutu. Tylko staramy się z ojcem jeździć delikatnie, nie przeciążać staruszka a on nam się za to wdzięcznie odpłaca :)

Ewi82 - może niech M rozejrzy się za innym mechanikiem? Bo to wcale nie musi być wina samochodu, że tak kosztuje tylko mechanikia, który sobie zapewnia zarobek..... ja tak miałam swego czasu.
 
Ewi ech z tymi autami to zawsze jakis problem,jak juz zdecydowalismy sie sprzedac to zaczoł sie psuc a wczesniej nie było z nim problemow mimo 12lat,mamy super okazje na kupno auta od kumpla ale jak nie sprzedamy naszego to dupa z tego wyjdzie a jak za tanio go sprzedamy to nie bedzie z czego dołozyc do nowego ,grrrr
 
reklama
a mnie podenerwował telefon z przedszkola, że synek wymiotuje:/ wyszłam jak stałam i przywiozłam go do domu. mam nadzieje, że to nie początek choroby:(

widzę, że gadka szmatka o samochodach. my też jestesmy na etapie sprzedaży starego i kupowania nowego. dzięki czemu na wiosnę czekają nas widzę duże zmiany;)
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry