reklama

Marcóweczki 2011

dzieńdobry ...

za dużo nie napiszę bo humoru brak bo stresuję się moim lokatorem w brzuszku... nie wiem czy w przypadku watpliwości powinnam zadzwonić do ginka czy może do szpitala pojechać... poobserwuję do popołudnia i najwyżej zadziałam coś po pracy...

also - siedziałyśmy w drugim rzędzie... a ty gdzie?:)
 
reklama
A co się dzieje z lokatorem????

póki co staram się nie panikować więc nie będę się rozpisywać.


a ty malinka uważaj na siebie... choć wiem że pewnie czujesz się niedobrze z myślą że drugiego dnia już potrzebujesz odpoczynku od pracy... ale wiadomo dzidzius z mamusią najważniejsi:-)

co do spotkania to utwierdziłam się w przekonaniu że muszę trochę poczytać o masażu maleństwa:-) i jego stymulacji:-)

a i tak najfajniejsza była położna co mówiła o odparzeniach pieluszkowych i że jedyna działająca znana jej maść to maść firmy XXX :-D

no i się zastanawiam nad tą dziewczyną co mąż się z nią rozwiódł po porodzie rodzinnym... czy ona go tam na siłę zaciągnęła czy jak? bo przy zdrowych relacjach z mężem/partnerem wydaje mi się to niemożliwe...
 
futrzaki pisz, co się dzieje, bo mnie tylko podenerwowałaś. może razem coś zaradzimy. denerwuję się o ciebie i maluszka:/

malinka ty się pracą nie przejmuj tylko właśnie lokatorem w brzuszku, jak ci mówi matka zwolnij, to go słuchaj;) może za dużo na siebie wzięłaś,że dzidzia jak i organizm się buntują.

a u nas dzisiaj wszystko dobrze z Piotrulą, aż zdziwiona jestem, że to jednorazowe rzyganie było. wygląda to na jakąś niestrawność, bo wczoraj w domu było już ok, bez gorączki, wymiotów, biegunek, nawet się głodny zrobił. Przestudiowałam dokładniej jadłospis z przedwczoraj i chyba znalazłam winowajcę. na podwieczorek w przedszkolu dostali kanapkę, a na niej plaster pomidora:/ mała skóreczka, a tak nam nerwów naszarpała.

mnie dzisiaj wymordowała w nocy bezsenność. Leżałam w łóżku jakaś rozdygotana w środku. przyspieszony oddech, serducho waliło jak zwariowane i cała w sobie chodziłam. bez powodu?
jak wstałam do kuchni tak nie byłam w stanie kubka z piciem utrzymać. Zaparzyłam melisę i do dopiero po niej o 3 w nocy ciut się wyluzowałam i przymknęłam oko. Mówię wam coś dziwnego się działo. czy tak stresy by ze mnie wychodziły? wczoraj jednak niczym specjalnie się nie podenerwowałam..
 
Ostatnia edycja:
Skarletka - jak dobrze że wszystko juz dobrze u Piotrusia:-) a zdjęcia super:-)

co do mojego panikowania...od środy pobolewa mnie brzuch...nie jakoś szczególnie ... nie jakos mocno... po prostu pobolewa... wczoraj jak sobie szłam na spotkanie "mama rozmawia" to podczas spaceru trochę mocniej bolał... no i generalnie od wczoraj nie czuję żadnych ruchów lokatora... w ciągu dnia byłam zajęta więc luzik...ale po powrocie i dziś rano NIC ... wiem że jeszcze dzidzia jest mała więc czekam i staram się być opanowana tym bardziej że dziś brzuch mnie już nie boli.
 
Jak ja wam zazdroszczę dziewczyny, że mieszkacie w miarę blisko i możecie się spotkac. Ja to najbliżej mam chyba do Clifordzika, a i tak to ponad 100 km w jedna stronę.

Futrzaczku może to jeszcze nic takiego. Brzuch pobolewa, bo się przepracowujesz nad projektem, a lokatorek sobie wczoraj poleniuchował. Ja odkąd zaczęłam czuc ruchy Eli tez miewam takie spokojne dni. Pierwszy raz się zmartwiłam, ale kolejnego dnia znów poczułam ruchy i to mnie uspokoiło. Wyluzuj troszeczkę i wsłuchaj się w dzidziolka. Pozwól sobie na odrobinę relaksu, to mały się odezwie do mamusi :)
 
Futrzak Może dzidzia zmieniła położenie i wcisnęła się gdzieś głębiej dlatego jej nie czujesz? Plamień nie masz, ból brzuszka u mnie też się czasem dość duży zdarza, a i kopanie dzidzi raz jest intensywniejsze,a raz śpi sobie cały dzień i w ogóle nic nie czuję. Jak się masz tak denerwować, to przespaceruj się do ginka, na pewno rozwieje twoje wątpliwości, ale myślę, że u was wszystko dobrze;)
 
Hej, nadążyć za Wami nie możńa :)

Futrzak, może ja jestem zbytnią optymistką, ale bym się nie stresowała za bardzo. Dzidzia jeszcze mała i nie ma obowiazku czuć jej codziennie. JA się przez Was nastraszyłam, że wy ciągle gadacie o jakimś kopaniu i intensywnej działalności ruchowej dzieciaków a ja czuję swojego czasami i nie regularnie. Ale ginek mi powiedział, że mam się nie martwić jeszcze. To nie ten etap. Teraz dziecko jeszcze ma możliwość tak się schować żeby prowadzić działalność w ukryciu i wcale nie trzeba się tym martwić.
No ale, dla Ciebie, trzymam kciuki za jakiś wyraźny znak, że jest i ma się dobrze tylko musiał na trochę zniknąć żeby pozalatwiać jakieś swoje ważne sprawy :))

Bosa..... ja Cię podziwiam, że nie pobiłaś tej swojej asystentki. Mnie przy takich tekstach od razu rączki mają ochotę latać. A jedyne co mi przychodzi do głowy do powiedzenia to: tam są drzwi! Jakiś czas temu właśnie narzekałyśmy sobie z koleżanką, która prowadzi od lat firmę i ma Wielki Problem z "okadrowaniem", że coś się ludziom w głowach porobiło. Chcą większej płacy ale najlepiej za to, że w ogóle są na świecie. Ja tam nie wiem skąd to się ludziskom bierze..... i jeszcze przekonanie, że są tak wspaniali, że trzeba ich po stopach całować jak cokolwiek zrobią...
A swoją drogą to Ty weź na wstrzymanie i nie dawaj sobie za bardzo wrzucać za innych. Bo to potem właśnie tak się kończy, że jak Ty robisz to wszyscy zadowoleni ale jak Ciebie zabraknie to nagle wielki zonk, że to jednak trzeba zrobić a chętnych nie ma.....
 
Bosa - popiera trzebiskę. Jeszcze w tej twojej firmie wymyslą, że ty z porodówki będziesz wszystko załatwiała, a do Stellki zatrudnisz mamkę, bo przecież z porodówki, to prosto do pracy, najlepiej do Chin!
 
reklama
No właśnie - po szlachecku. Tobie powina wystarczyć świadomość, że masz potomka. I do pracy. A dzieckiem niech się zajmą inni.... Ech.... Jak to jest, że na codzień to prezesi uważają nas za niezastąpionych i żyć bez nas nie mogą. Ale spróbujcie wspomnieć o jakiejś premii malutkiej choć za wysiłek.... Och, wtedy się okazuje, że setki czekają na nasze miejsca. Tak samo kiedy człowiek potrzebuje wolnego albo zachce mu się rozmnożyć.... Zawsze mnie to zjawisko zastanawiało :))
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry