reklama

Marcóweczki 2011

Witajcie Mamuśki

Futerko - ja też myślę, że Twoje Maleństwo pewnie odwróciło się w inną stronę i kopie sobie gdzieś w środeczku, w miejsca, których nie czujesz, zresztą Ty w ogóle delikatnie czułaś kopniaczki i dopiero niedawno zaczęłaś, pamiętam jak mnie ostrzegała "starsza" ciążowo koleżanka, że na początku, po tym jak poczuję pierwsze ruchy, mogę nawet kilka dni nic nie czuć i żebym się tym nie martwiła, bo to normalne.

Bosa - ja w takich przypadkach, jak Twoja asystentka, zawsze pytam: "A lubi Pani swoją pracę?" jeśli odpowie, że tak, to dodaję: "To proszę ją szanować... " ;-)

Papcia - życzę Ci i ja najlepszego! wszystkiego!! :-)

Scarletka - fajną Ci pogodę załatwiłam na dzisiaj?? - specjalnie na Twoje ostatnie smuteczki!! :-)

Miłego dnia Kochane! Ja idę zaraz obciąć sobie głowę ;-);-);-) a potem zrobię się na bóstwo bo mąż mnie na kolację zabiera :-) (wiele pracy nie będzie bo przecież ja jestem bóstwo - no nie??!! :-D)
 
reklama
Dobry dzien:)
W sumie chyba nie do konca...;/
Od wczoraj mam takie twardnienie brzucha, ze sie martwie... zreszta nadrabiajac zaleglosci z wczoraj widze, ze nie tylko ja mam przeboje z maluszkiem. Ciesze sie ze jutro juz bede w Pl i zawsze moge do szpitala podjechac bo tu mnie znow oleja... Jednak te skorcze i twradnienie brzucha spokoju mi nie daja. Caly czas o tym mysle... Niby mam to juz od dobrych 6 tygodni, czasem wiecej w ciazgu dnia, czasem mniej... ale to co bylo wczoraj i w nocy to jakas masakra!! Brzuch byl napiety w zasadzie caly czas... Mialam mysli ze to przedwczesny porod... sama nie wiem;/ Zajadam sie no-spa i dzis planuje nie wychodzic z domu-licze, ze pomoze... Strasznie sie boje, ze strace mala... emka wkurza to, ze mam takie czarne mysli, pociesza mnie, zebym nie zamartwiala sie na zapas ale mnie wkurza to jego podejcie... ja wiem, ze on chce dobrze ale ja to odbieram jako olewanie mnie!! Popieprzona jestem!! Dziewczyny, a mozna jakos wyczuc skracajaca sie szyjke? Bo z tego co czytalam, jak sa tylko skorcze to trudno, taki urok ciazy ale jak do tego skraca sie szyjka to juz gorzej... zastanawiam sie czy to czuc?!
 
Kochana mi się tak coś wydawało, że Ty jakaś cicha i smutna wczoraj byłaś :/ Trzeba było coś powiedzieć, od razu z Olką byśmy poprawiły Ci humorek :*
Laski mają rację z tym położeniem, z tym, że dzidzia jeszcze nie jest za duża no i może masz łożysko tak, że kopniaczki neutralizuje.. Ale jeśli masz się stresować tym, a masz możliwość pójść do lekarza, to idź, niech zrobi Ci usg i wyjaśni czemu tak się dzieje :*

A ja już z domu nadaję.. Poszłam do kierowniczki, powiedziałam o co biega, że od 2ej walczę z bólem, że nie wysiedzę, kazała iść do domu. Jako kobieta wie o co biega.. Akurat w tych sprawach to ona jest naprawdę ludzka i kochana..
A teraz to powiem Wam, że piszę ostatkiem sił.. Mam z pracy jakieś 400-500m pieszo, z laptopem na ramieniu i bolącym brzuchem szłam chyba 20min :O Potem schody na II piętro i akurat zadzwonił mój eM.. Powiedziałam mu, że oddzwonie, zdjęłam buty i jeb! Takie hercklekoty mnie złapały, normalnie 3 uderzenia na sekundę, położyłam się, ale tak waliło, że cała skakałam na tym łóżku, pół godziny mnie trzymało i dlatego teraz taka zmęczona jestem jak po maratonie.. Już prawie zasypiałam a tu cyk w głowie i przestało w jednej chwili mi pulsować ciśnienie i walić serducho.. Co to było??
Ja kiedyś miewałam arytmię, ale rzadziuchno i bardzo krótko, 2-3 minutki, a tu takie cuś.. Na razie nie panikuję, ale jak sie powtórzy to do lekarza!
 
Malinaa i Futrzak, mi już było głupio się pytać kolejnych osób w czerwonym czy to Wy, naprawdę. Ja też siedziałam w drugim rzędzie, obok Was były dwa miejsca wolne i potem siedziała moja koleżanka (blondynka) i obok niej ja (szatynka). Kurde teraz żałuję, że jednak się nie odważyłam po raz trzeci się zapytać. A powiedzcie w jakiej kolejności Wy siedziałyście? To chociaż będę wiedziała, która to która?

Futrzaku, jeśli będziesz miała się bardzo niepokoić tymi pobolewaniami brzucha i nie czuciem ruchów to zadzwoń do gina i się poradź co masz robić.
Co do tej dziewczyny co w jej przypadku wspólny poród zakończył się rozwodem to też wydaje mi się, że to nie była jedyna przyczyna. Może rzeczywiście go na siłę zmusiła? Nie wiem, ciężko mi jednak uwierzyć, że to była jedyna przyczyna rozwodu. Często po porodzie ogólnie dzieje się tyle, że pojawiają się dodatkowe problemy, bo to jest przecież nowa sytuacja dla obojga i nie każdy sobie z nią radzi. Ogólnie miałam wrażenie, że poród z mężem na tym spotkaniu był wręcz odradzany, co mnie trochę zraziło. Mój mąż był ze mną i naprawdę bardzo mi pomógł i nie miał do mnie odrazy, wręcz przeciwnie myślę, że facet po takim przeżyciu ma jeszcze większy szacunek do swojej partnerki. Zgadzam się jednak z opinią, że jeśli facet się nie czuje gotowy do tego, żeby być przy żonie w trakcie porodu to też nie ma co go na siłę zmuszać i tak naprawdę ważne jest to, żeby był po prostu ktoś bliski kto będzie personelowi na ręce patrzył.
Myślę, że to spotkanie byłoby ciekawsze gdyby były poruszone np. 3 tematy i omówione i przedyskutowane porządnie, a nie wszystko na raz i po łebkach.
A położna XXX z Radomia też mnie rozbawiła tekstem, że nie zna innego równie skutecznego środka. Mój Ignaś jak sobie tyłek kilka razy odparzył (jak po prostu robił kupę za kupą przy przeziębieniu po lekach) to najlepiej na niego tormentiol działał, próbowałam wszystkiego, środka xxx też, haha.
A i jeszcze mnie rozbawiła pani od mleka płynnego, która powiedziała, że to najlepsze mleko na rynku i dzieci je uwielbiają. Mój syn akurat nie chce pić żadnego mleka modyfikowanego, ostatnio trochę się przełamał i ze 100 ml wypije przed snem w południe, a tak to nie chciał nawet kaszek ruszyć na mleku sztucznym. No i dzisiaj rano jak wołał pić to dałam mu przyniesionego wczoraj mleka, które to wszystkie dzieci uwielbiają, haha. I wziął łyka i oddał i dalej wołał pić i jak za jakiś czas mu próbowałam dać to nawet kubka do ręki nie chciał wziąć, haha.

Masala, samemu chyba nie można wyczuć skracającej się szyjki. Dobrze, że bierzesz nospę i leż jak najwięcej a jak tylko będziesz w Polsce to idź do lekarza, żeby Cię zbadał, skoro te skurcze są takie bolesne i wtedy będziesz wiedziała co i jak. Ja uważam, że to normalne, że się boisz. W zeszłym tygodniu też miałam lekkie napinania brzucha, ale nie bolesne i też bałam się jak cholera i już miałam do gina dzwonić. Trzymam kciuki, żeby było wszystko dobrze.
 
Ostatnia edycja:
Przy takiej bujającej się pogodzie to może Wam się różnie robić. Mnie na razie tylko ciśnienie szaleje i sama nie wiem już jak mam je pilnować bo raz go nie ma wcale a raz jest go kilka razy za dużo.... Ale dopóki nam się, moje panie, zima nie zrobi to tak nami może telepać. Szczególnie w tym naszym "błogosławionym" stanie. Podobno już pod koniec przyszłego tygodnia ma przyjść ta zima.... zobaczymy.
Trzymajcie się ciepło! Ja dziś na szczęście nieco bardziej przytomna jestem, ale jak dlugo to nie wiem bo znowu źle spałam.
 
Co do tej dziewczyny co w jej przypadku wspólny poród zakończył się rozwodem to też wydaje mi się, że to nie była jedyna przyczyna. Może rzeczywiście go na siłę zmusiła? Nie wiem, ciężko mi jednak uwierzyć, że to była jedyna przyczyna rozwodu. Często po porodzie ogólnie dzieje się tyle, że pojawiają się dodatkowe problemy, bo to jest przecież nowa sytuacja dla obojga i nie każdy sobie z nią radzi. Ogólnie miałam wrażenie, że poród z mężem na tym spotkaniu był wręcz odradzany, co mnie trochę zraziło. Mój mąż był ze mną i naprawdę bardzo mi pomógł i nie miał do mnie odrazy, wręcz przeciwnie myślę, że facet po takim przeżyciu ma jeszcze większy szacunek do swojej partnerki. Zgadzam się jednak z opinią, że jeśli facet się nie czuje gotowy do tego, żeby być przy żonie w trakcie porodu to też nie ma co go na siłę zmuszać i tak naprawdę ważne jest to, żeby był po prostu ktoś bliski kto będzie personelowi na ręce patrzył.
Myślę, że to spotkanie byłoby ciekawsze gdyby były poruszone np. 3 tematy i omówione i przedyskutowane porządnie, a nie wszystko na raz i po łebkach.
A położna XXX z Radomia też mnie rozbawiła tekstem, że nie zna innego równie skutecznego środka. Mój Ignaś jak sobie tyłek kilka razy odparzył (jak po prostu robił kupę za kupą przy przeziębieniu po lekach) to najlepiej na niego tormentiol działał, próbowałam wszystkiego, środka xxx też, haha.
A i jeszcze mnie rozbawiła pani od mleka płynnego, która powiedziała, że to najlepsze mleko na rynku i dzieci je uwielbiają. Mój syn akurat nie chce pić żadnego mleka modyfikowanego, ostatnio trochę się przełamał i ze 100 ml wypije przed snem w południe, a tak to nie chciał nawet kaszek ruszyć na mleku sztucznym. No i dzisiaj rano jak wołał pić to dałam mu przyniesionego wczoraj mleka, które to wszystkie dzieci uwielbiają, haha. I wziął łyka i oddał i dalej wołał pić i jak za jakiś czas mu próbowałam dać to nawet kubka do ręki nie chciał wziąć, haha.

No przecież, że takie spotkania są bardziej dla sponsorów niż dla mamuś obecnych czy przyszłych. I wszyscy ci "eksperci" dwoją się i troją, żeby rozpropagować produkt sponsora bo dla nich to oznacza dodatkowe spotkania = dodatkowa kasa. To dlatego takie zjazdy nie są specjalnie konkretne bo nie w tym rzecz.
 
Also przed nami były wolne miejsca w I rządku (laski się chyba szybko smyły) potem była taka blondyna z super torebką (mam fioła na punkcie toreb i torebek), a obok taka czarna w żółtym wdzianku chyba.. To Ty??
U nas od brzegu: Futro, Ola i ja :D

Nad tym porodem rodzinnym to się tak nie zastanawiałam nigdy, bo eM na wstępie kiedyś dawno powiedział, że on będzie chciał być przy porodzie, że to jego dziecko przecież i ukochana osoba, więc jak może stać za drzwiami :)
Mleko mam 3kę, to dam chrześniakowi, niech przetestują na nim ;)
Położna Marta bardzo sympatyczna, choć zagadałaby chyba na śmierć, wiele mówiła jak powinno co wyglądać w szpitalu w trakcie i po porodzie, ale praktyka - wiadomo.. Może się trafić położna z Radomia i ci będzie wciskać, że tak trzeba, że ona innego sposobu nie zna..

Acha i spotkałam tam znajomą, która rodzi za tydzień - szok, że przyjechała :D

Trzebiska dzięki za pocieszenie :* Ja już wyczekuję tej zimy, śniegu i mrozu.....................................
 
also - od lewej siedziałyśmy: ja(bluzka w kwiatki), ola(najzgrabniejsza gdynianka:-D z pofarbowanymi rudawymi krótkimi włoskami), malina( z największym brzucholkiem z nas;-D spóźnialska:-D) ...
no ... zapomniałam o Pani od mleka modyfikowanego gotowego do spożycia:-D że rano ma tylko 30min na obrobienie dwójki dzieci i nie miałaby czasu na mleko w proszku:-D beka:-D ja w sumie żałowałam że nie wzięłam eMka- posłuchałby o porodach rodzinnych, przewijaniu itp:-)
 
Trzebiska, masz rację, chyba naiwna byłam, hehe.

Jeszcze wracając do spotkania to trochę mnie zraziło to, że położna nie chciała o bólu mówić. Ja rozumiem, że nie chciała źle nastawiać osób, które będą rodziły pierwszy raz, bo to nie o to chodzi przecież. Myślę, że każda z nas czy rodzi pierwszy raz czy któryś z kolei powinna mieć świadomość, że jej poród nie musi wyglądać tak jak poród koleżanki czy tak jak poprzedni poród i że ból można złagodzić ćwiczeniami, oddechami tip. Jednak musi mieć świadomość, że ból niestety jest i nie może być tematem tabu. Jeżeli będzie się o nim rozmawiać to nie jest zaskoczeniem na porodówce, przed pierwszym porodem nie wiemy tak naprawdę czego się spodziewać, ale nie możemy iść na porodówkę ze świadomością, że jak pooddycham odpowiednio i poskaczę na piłce to nic mnie nie będzie bolało i później jest wielkie rozczarowanie jak się okazuje, że jednak boli. Co myślicie dziewczyny o tym? Szczególnie te co już rodziły?

Ja siedziałam w tym rzędzie co Wy - w drugim. Obok Was były 2 miejsca wolne od początku a potem siedziała moja koleżanka (blondynka) i ja (szatynka), miałam taką tunikę zieloną w kwiatki chyba, z odcieniami brązu. Już wiecie, która to ja? Koło mnie siedział jakiś wielki facet z równie wielką żoną ;).
 
Ostatnia edycja:
reklama
Łeeeeeeeeeeeee Also nie ta strona, to siedziałaś po lewej, a my po prawej ;) Bo tych "dużych" państwa to kojarzę, w naszym rządku nie siedział facet ;)

A te spotkania to chyba dopiero zaczynają, rozkręcają się, więc jeszcze może na coś fajnego uda nam się pójść :)
Też żałuję Futro, że eMka nie było, ojj nasłuchałby się ;)))) i naoglądał brzuchatek :D I wcale nie jestem taka wielka :/
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry