reklama

Marcóweczki 2011

A, to zjadlabym tej kwasnicy tylko bez zeberek :) Ostatnio mam ochote na miesko, a dzis takie prawie wszystko na slodko jadlam: nalesniki, platki z jogurtem, 2 male milky waye...
Czuje sie gruba i zaslodzona. Jutro szczawiowa zrobie i kupie miesko wolowe.
 
reklama
Prawdziwa kwaśnica jest pyyyyszną odmianą kapuśniaka, koniecznie z baraniną. Uwielbiam kwaśnicę, ale na razie jedyna, którą wcinam bez ograniczeń to w Zakopanym w knajpie Kuźnia. Bo tylko tam mi NAPRAWDĘ smakuje. I strasznie żałuję, że mam kurde tak daleko do takiej dobrej kuchni ... buuu.....:-(

Oglądałam całe Kuchenne Rewolucje i po tragicznym początku był fajny koniec. Lubię jak ludzie idą po rozum do głowy i potrafią wykorzystać rady, ktore dostaną. Bo już kilka odcinków było gdzie widać było, że szkoda zachodu.

A wiecie co? JA też nie mogę spać. Dla mnie ciąża = bezsenność. I ciężko mi z tym bo dobrze jedzenie i spanie to dwie baaaardzo dla mnie ważne rzeczy w życiu. A tu z jednym i z drugim mam problem. Boję się, że jak mi się ta ciąża w końcu rozwiąże to jak się rzucę na żarcie to zamiast tracić kilogramy to zyskam ich wielki zapas. Trochę mnie to przeraża.....
 
Ale z Was paskudy!!!! Gadacie o tych naleśnikach i mnie wzięło grrrrrrrrr Ssanie mam jak 150 :/
I nie mam wody gazowanej, żeby wyszły takie dobre jak Marty :/
No ale spróbuję, bo mnie zassie zaraz!! Si ju po obżarstwie ;))))
 
Kurcze, nagadałyście o tych naleśnikach, aż ochoty nabrałam strasznej. Ale raz, że lodówkę mam zapełnioną obiadami do środy co najmniej - więc bez sensu jeszcze coś dogotowywać, a dwa - nie chceee mi się. A M. naleśników akurat nie robi.
A taką mega-kwaśną kwaśnicę też bym wciągnęła. Albo kwaśny barszczyk czerwony na zakwasie samodzielnie robionym. Mniam!

spiąca jestem strasznie to przez ten zarwane noce:happy2::baffled: mam nadzieje ze jak sie dzis tym prasowanie zmecze to padne i obudze sie dopiero rano

Bosa- fajnie ze spotkanko rodzinne sie udało ale tak sie napracowałas ze teraz padasz no tak ale pracusie tak maja:tak::-D
Pinka, no właśnie nie napracowałam się dzisiaj w ogóle! Obiad zrobiłam już wczoraj, dzisiaj tylko doprawiłam surówkę. Z większych aktywności była jedynie wycieczka do Leroy Merlin, ale to na 40 minut dosłownie. I w sumie nie wiem, czemu mnie tak zmogło. Może przez to, że też ostatnio strasznie źle sypiam?
Nie wiem jak u Ciebie, ale ja mam bezsenność na 2 sposoby: albo zasypiam dopiero około 2.00 w nocy, albo zasypiam bez problemu, ale o tej cholernej 2.00 się budzę i potrafię nie zasnąć już do rana :baffled::confused:.

trzebiska, mi też spodobało się zakończenie Kuchennych Rewolucji - lubię, jak ludzie potrafią posłuchać mądrzejszych od siebie i zrobić coś fajnego ze swoim życiem. A w ogóle to lubię dobrą, solidną robotę.
 
Bosa, naleśnikową akcję zaczęłam od wtorku;-):tak::-D:-D. Kwaśnicy nie jadłam:no::sorry2: ale najlepsza na świecie jest zarzutka mojej babci:-p:tak: - kapucha kiszona gotowana na żeberkach z podsmażoną cebulką i ziemniaki rozgotowane do miękkości.
U mnie dziś mięsko gulaszowe i pieczone ziemniaczki w przyprawach - robiłam pierwszy raz wg przepisu " co mam pod ręką";-):tak::-D:-D i pychaaaaa:tak::cool2:.
 
o matuchno ale mi dobrze:) witajcie moje drogie:>

Już myślałam, że po wczorajszym, strasznie wku***cym dniu cały weekend będzie do pupy. Ale mężuś zadbał o żonkę swoją, zabrał na zakupy, a później do Starbucks'a mojego ukochanego i już humor lepszy:) Młodemu też się chyba spodobało bo od pierwszego łyku kawusi zaczął radośnie brykać i nie przestaje nadal:>
Vetka - już chyba wiem gdzie się na tę kawę umówimy:> Trzeba tylko jeszcze zgarnąć Pabellę i organizujemy spotkanie:>
 
Bosa ja też lubię dobrze zrobioną, dobrą robotę. Swoją drogą to jakbym miała taką pracę jak Ty i tę atmosferę to też pewnie byłabym pracoholikiem skoro siedzę w swojej, zgoła odmiennej robocie i nie wyobrażam sobie inaczej :)) Mnie w moim doświadczeniu zawodowym brakowało i brakuje do dziś sensownego szefostwa co skutecznie mnie zniechęca .... ale to taka moja mała dygresja :))

JA właśnie pożeram kolejny kilogram mandarynek bo tylko to dzisiaj ne powoduje u mnie mdłości. Jak tak dalej pójdzie to pęknę bo zupełnie przestać nie mogę :)
 
reklama
Normalnie, jak nic śmignę te kilkaset km i porwę Wam ten nieszczęsny kilogram. Właśnie idę po następne. Niech mnie ktoś powstrzyma bo naprawdę pęknę!!!!

No to do jutra laseczki! Lecę oglądać moją ulubioną Filharmonię Dowcipu :))
Pa pa
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry