• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Marcóweczki 2011

hej laseczki :-)
tyle godzin spałam, a oczy mi się kleją... razem z nadejściem śniegu zrobiłam się bardziej zmęczona:dry:
Dziś u nas biało i -5 stopni, dobrze, że nie zapowiadane -20 i śnieżyca ;-)
Zbieram się zaraz po wyniki badań, a potem zajęcia do 18 :baffled:
Jejku jak mi się nie chce...
 
reklama
Cześć Dziewczyny:)

Ja dzisiaj przyszałam ze spaniem ale to chyba przez te nocne igraszki hehe

Bosa dobrze że doleciałaś cała i zdrowa to najważniejsze. Przygody to miałaś niezłe. Jak w jakimś filmie sensacyjnym!!! A tego co powiedział ze jak Pani myśli że jest w ciąży itd. to bym tam chyba w dupsko skopała i za włosy wytarmosiła!!! Jak dzisiaj z dojazdem do pracy miałaś?
Ja miałam raz taką straszną sytuację. Leciałam z Londynu na Ibizę po akcjach na lodyńskich lotniskach z bombami. Do ostatniej chwili nie wiedziałam czy polecimy. Na lotnisko każdy zestresowany, dużo ludzi zreazygnowało. Po drodze samolot wpadł w turbulencje, lecieliśmy w czasie burzy, pogasili światła też ostrzegali o zagrozeniach lotu. Dzieci płakały, każdy coś gadał i jeszcze po angielsku nie mogłam wszystkiego zrozumieć. Sto myśli przeszło mi przez głowę hehe Dolecieliśmy to się powyłam ale wycieczka była fajna:)
Mój ojciec lata śmigłowcami, obecnie siedzi w Zakopanem i sprawdza stan techniczny goprowskich śmigłowców. Jest mechanikiem osprzętowcem sprzętu lotniczego z uprawnieniami do pilotażu. I to co on czasami opowiada to włosy na głowie bieleją. Co roku pracuje w Hiszpanii gasząc pożary w kupie dymu i ognia. Wielu kolegów jego zgineło w różnych okolicznościach. Jeszcze kilka lat temu co roku wracali śmigłowcami. Lecieli 5 dni czasami we mgle albo deszczu ryzykując żeby szybciej być w domu. Mama pół życia sama z nami. Ojciec też przeżył awaryjne lądowanie jak im wysiadł silnik nad jakąś wodą. Ja jak byłam mała to latałam śmigłowcami czasami cały dzień do momentu jak wywalilam głową w szybę i się darłam. Pilotował kolega taty. Jako że się darłam wysadził mnie i niedługo po tym zginął... Przyjaciel taty rozbił się z 2 kolegami. Śmigłowiec wylądował w wodzie i on w szoku z połamanymi nogami i rękami i ze smasakrowaną twarzą wyciągnął ich. Później się okazało że najbardziej poszkodowany był ten co ratował a tamci stracili tylko przytomność. Ja miałam też kiedyś śmieszną sytuację jak wracałam z taty kolegą z Darłowa i kończyło się paliwo a pilot nie mógł znależć bazy gdzie można było zatankować i w końcu wylądował w zbożu i właściciel pola biegł do nas z widłami :) Strachu się najadłam podczas tego lotu bo leciałam z siostrą mamy wtedy jeszcze panną i pilot się przed nią popisywał robiąc jakieś akrobacje. A my mało co nie umarłyśmy ze strachu. Dopiero jak ja zaczełam wymiotować to odpuścił:) Po tym przeszła mi już wszelka ochota na latanie! Mogłabym opowiadać i opowiadać:) ale wystraczy bo Was zanudzę:)

Mili i jak nowe łóżko???
 
Czesc dziewczyny:-)
W koncu Was doczytałam,niezła produkcje miałyscie wczoraj;-)
Wczoraj wynudziłam sie jak mops,od ok 14 nie miałam ani tv ani internetu,chyba przez te wiatry,dobrze ze chociaz prad był bo bym jeszcze z głodu umarła;-)
Bosa mozna powiedziec ze szef Twojego meza cos przeczuwał i stwierdził ze M jest potrzebny na miejscu;-) pewnie bał sie ze moze nie zdarzyc wrocic do poniedziałku;-) A tak na powaznie to nie zazdroszcze takiej przygody,dobrze ze juz po wszystkim a teraz czekamy na fotki garderoby gwiazdeczki;-)

No i juz nie wiem co komu miałam napisac wiec tylko zycze miłego dnia:-)
 
Witajcie moje drogie!
jestem już po glukozie, pokłuta 3 razy bo ginek dał skierowanie od razu na 75 g. ale było do przeżycia. Największy dyskomfort to to, że była potwornie głodna:P i chciało mi się kawyyyyyyyyy:> na wyniki muszę poczekać do piątku, bo robiłam też przeciwciała. Ale zanim dotarłam do normalnej przychodni to zdążyłam sobie podnieść ciśnienie w przychodni osiedlowej. Dziś robiłam 3 podejście do tych badań, babki wiedziały jakie badania mam wykonać bo za każdym razem pokazywałam skierowanie. Więc kiedy dziś w końcu dostałam się do gabinetu zabiegowego usłyszałam, że tu tych badań nie wykonam, bo pani która pobiera krew jest tylko godzinę w przychodni, a nie 2 (a tyle potrzebuje na badanie 75 g). Więc na szybko szukałam miejsca, gdzie mi takie badanie wykonają, na szczęście trafiłam do odpowiedniego miejsca i mam to już za sobą. ale dopiero co wróciłam do domu;/ echhh
 
Witam Wszystkie Marcóweczki:)

Nadrobiłam wszystko co napisałyście, wow -było tego sporo, i pewnie za nim napisze tego posta to kolejne parę stron dojdzie.

U Was piekna zima, a tu deszcz i wiatr, chyba wole juz mrozek i biały śnieżek, zwłaszcza, że tu sezon świąteczny w pełni, a na każdym rogu dekoracje, kolędy lub piosenki świąteczne, az mi się tęskni do naszego domku w Polsce.

Bosanóżko - ale jazda, podziwiam i wspołczuję,chyba adrenalina Cię trzymała, że z taką deterninacją parłaś do warszawy z tej Łodzi.
Mimo, ze latałam wiele razy, to dla mnie jest to straszny stres, nawet jak nie ma przygód, a co dopiero takie ekscesy, chyba po takich przygodach to trzeba by mnie siłą zaciagać do samolotu. Ja juz się martwię, że przed nami powrót do Polski....

Pinuś -znowu coś gotuje smacznego, normalnie tylko sie człowiek oblizuje po tych smakach

Harsch - jak Ci idzie remont, mam nadzieję, że nie wkurzasz się na K. zbyt mocno

U mnie dzień jak co dzień, zaraz lece na zajęcia, a po południu musze, gdzieś udzerzyć, aby kupić sukienkę na Christmas Party, tylko co ja kupię, nadal noszę roz.34 tylko brzuszek w nic się nie mieści, we wszystkim wyglądam jak d..pa za krzaka, taka jakaś nieforemna się zrobiłam:szok:

Miłego dnia Mamuśki, do przeczytania i napisania:)
 
Hej dziewczyny, jak zwykle mega produkcja i jak zwykle nie nadrobię. Obiło mi się jednak, że coś o znieczuleniach piszecie. Otóż u nas w szpitalu w Wejherowie na dzień dzisiejszy też nie ma możliwości znieczulenia dokręgowego przy porodzie, bo nie mają anestezjologów. Ja podejrzewam też, że to wszystko jest przez tą nagonkę w prasie, że należy się darmowe znieczulenie. Owszem należy się, ale pewnie zawsze było tak, że anestezjologów było za mało i płaciło się tak naprawdę za dodatkowy dyżur anestezjologa, a przez tą całą prasową nagonkę jak to szpitale zarabiają to teraz nie ma wcale. Tak mi się wydaje. Ja osobiście się zastanawiam nad tym znieczuleniem, bo być może w marcu sytuacja się zmieni, sama nie wiem. Staram się o tym już nie myśleć. A któraś z Was może rodziła z tym znieczuleniem? Bo strasznie jestem ciekawa opinii.
 
Cześc mamuśki!!
To u mnie na Śląsku znieczulenie słyszałam, że jest – ale płatne – 400zł.. Mam jednak nadzieje poradzić sobie bez tego!
Bosa.. ale miałas przygodę.. Ja tylko raz leciałam samolotem – i chyba nadal się boję.. choc żadnych takich przygód nie miałam co Ty!!

ZAZDROSZCZĘ wszystkim którym udało się zrobic tą glukozę!! Ja już podchodziłam dwa razy.. i bania.. Nie wiem czy próbowac się męczyc trzeci raz.. A jeszcze wczoraj wyczytałam, że moja większa ilośc wód płodowych też może być spowodowana cukrzycą – szkoda, że jednak nie udało mi się tego sprawdzic.

Miłego popłudnia!!!
 
W moim szpitalu nie ma znieczuleń przy porodzie więc czy chcę czy nie chcę muszę rodzić bez... Nie rodziłam jeszcze więc nie wiem na co sie decyduję. Koleżanka miała to znieczulenie i twierdzi że po tym odczuwa bóle już ponad 1,5 roku po porodzie... Nie wiem czy to moze mieć cos wspólnego...

Maruda a dodawałaś do glukozy cytryny? bo mi weszło bez problemu.
 
reklama
Ja właśnie byłam na zakupach i podjechałam po wyniki i nie będę musiała pić już tego świństwa drugi raz, bo poziom glukozy jest ok:happy2: Niestety morfologia nadal niska, więc dalej pewnie będę brać żelazo:-( Jutro wizyta, już nie mogę się doczekać:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry