A my wczoraj obejrzeliśmy jak Masala "Święty interes" - myślałam, że papież i Popiełuszko w jednym filmie o samochodzie papieża będą śmieszniejsi

. Potem zapodaliśmy sobie 2 części Jurassic Parku.
O północy z dużym wzruszeniem oglądaliśmy fajerwerki z okna w pokoju Stelli i stwierdziliśmy, że to jeden z najfajniejszych Sylwestrów, jakie pamiętamy. A o 1.00 już byliśmy w łóżeczku. Super było!
A teraz już wyspani, noworocznie "wyprzytulani", wykąpani, po śniadanku, po obejrzeniu trzeciej części Jurassic Parku i zaczynam myśleć powoli o zaserwowaniu ciasta i kawy. "Kotozaur" leży na plecach i domaga się drapania po brzuchu, a mi tak bardzo nie chce kłaść się z nią na podłodze, że smyram ją stopą. Zupełnie jak Stella mnie

.
No i czekamy, aż za oknem może przestanie tak strasznie wiać, bo chcemy iść nakarmić biedne kaczki, bo kanałek zamarznięty, siedzą biedule na śniegu i pewnie marzną im kacze kuperki. Szkoda mi ich!
A poza tym:
Witam w roku narodzenia naszych dzieci!!!!