• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Marcóweczki 2011

Dobra teraz ja :-)
Vetka dobrze, że jesteś!!! :-) A może byś mi tu skrobnęła czy opryszczka na buzi może być niebezpieczna dla dzidziusia, bo koleżanka kiedyś coś mówiła, że poronić można od tego a mnie się to gów***** zrobiło i się martwię, a mój ginek na urlopie :-(:wściekła/y:

Ronienie dotyczy ciąż do 26 tyg. Opryszczka jest niebezpieczna dla płodu jedynie gdy dotyczy warg sromowych, wtedy wykonuje się cc by dziecko się nie zaraziło przechodząc przez kanał rodny.

Trzebiska - Nie ma czegoś takiego jak skierowanie do szpitala na poród, szpital nie może odesłać rodzącej a w przypadku braku miejsc może zaproponować inny szpital ale pod warunkiem że rozwarcie nie ma jeszcze 7 cm, nie ma zagrożenia dla matki i dziecka i musi wtedy zapewnic transport

milutku-gratulacje wygranej walki z biurokracja i wodociągami

odezwe sie wieczorkiem bo zmykam z młody na aikido
 
reklama
hej marcusie, czytam was od wczoraj z zamiarem odpisania- ale co rusz to sie nowe posty pojawiaja.
Ja juz sobie odespalam szpitalne noce ( a wierzcie mi spac w szpitalu nie latwo- niektore laski tak chrapia ze masakra!)

Czas wam napisac moje spostrzezenia z tego krotkiego pobytu. Pierwsza rzecz- jesli sie cos z wami dzieje-i czujecie ze jest to sprawa wyzszej wagi- wzywajcie ambulans- ominie was czekanie w kolejce na izbie przyjec. PO drugie- dobrze miec rozeznanie , ktory szpital zajmuje sie wczesniaczkami- mi na szczescie pomogli lekarze z karetki-i znalezli odpowiednia placowke. A oto moja historia:
Na krotkim spacerku zaczal mi twardniec brzuch- zdazalo sie to wczesniej wiec sprawe zignorowalam. Zaszlam do domu i skurcze byly jakby silniejsze i mimo nospy i lezenia niechcialy odpuscic. Zaczelam liczyc czas i pojawialy sie co 2-3 minuty przez ponad 1,5 godziny. Oczywiscie niewytrzymalam i spanikowana zadzwonilam do lekarza. zalecono mi wizyte w szpitalu-zeby upewnic sie ze z dzidzia wszystko ok i szyjka wciaz trzyma.
Dotarlam do szpitala na izbe przyj. gdzie zastalam dwie " surowe" polozne. zaczely sie nasmiewac z mojej karty ciazy( ktora wyglada jak ksiazeczka) zaczely smiac sie z moich wpisow chorob i wywiadu rodzinnego..czulam sie jak ostatnia idiotka. Postanowilam wiec zmienic temat i polechtac ich ego. Powiedziala, ze tez mam mame polozna i rozumiem ich sytuacje w sluzbie zdrowia..sluchajcie w minute staly sie moimi przyjaciolkami..
Po jakims czasie przyszedl lekarz i zaprosil mnie na badanie, po momencie na sali pojawilo sie dwoch kolejnych lekarzy ( ok 30stki) i wspomniane polozne. Powiem wam srednio sie czulam z nogami rozkraczonymi na fotelu- i takim tlumie wokol. Zacisnelam zeby i stwierdzilam- pewnie widze ich pierwszy i ostatni raz w zyciu- wiec mam ich gdzies- niech patrza. Po badaniu przyszedl czas na pytania-na ktore w stresie nie latwo znalezc odpowiedz..przebyte choroby, choroby w rodzinie- czas pierwszej miesiaczki itp..po "wywiadzie" lerkarz kazal mnie zawiezc na porodowke. Nieukrywam ze mnie to zszokowalo- przeciez ja niechcialam rodzic! strasznie sie czulam zagubiona z braku informacji o tym"co sie ze mna dzieje" Dlatego kochane- uczulam was- bierzcie do porodu kogos znajomego- meza mame- oni beda bardziej opanowani niz wy- zeby sie zapytac o wasz stan!! ( przeciez niekoniecznie musza byc na sali w chwili samego porodu-ale chociaz do tego momentu niech wam asystuja)

Na porodowce podlaczono mi KTG i podano magnez kroploweczke i sterydy. Na sali zajmowaly sie mna studentki poloznictwa- SWIETNE babeczki. opisywaly co robia i co sie bedzie ze mna dzialo- i powiem wam- nieistotne bylo to czy na mnie cwicza czy nie. dzieki nim poczulam ze moja psychika wraca do normalnosci.
Po zaaplikowaniu lekow wyslano mnie na patologie ciazy. Historia z patologii- w nastepnym poscie zeby was NIEZANUDZAC

dotrwala ktorac do konca??
a na marginesie- moj zoladek dzisiaj wariuje- najpierw zjadlam pol sloika kapusty- popilam kefirem zagryzlam winogronami..i teraz popilam cola bo mnie taaak strasznie ciagnelo
 
Milutku, gratuluję wygranej walki o nieograniczony dostęp do wody! :-)

Trzebiska, ja zwiedziłam sobie oddział, bo mam to szczęście, że dwie położne i ordynator oddziału noworodków są koleżankami mojej mamy z LO. Przyjechałam się przedstawić a przy okazji zostałam oprowadzona po wszystkich szpitalnych zakamarkach.

Sluchajcie, przeżyłam dzisiaj szok! Musiałam odebrać paczkę z poczty, na której wiecznie są kilometrowe kolejki. No więc wchodzę, przede mną kilkanaście osób starszych od mojej babci. Stwierdziłam, że nie będę się wpychać, zapytałam tylko kto jest ostatni i poszłam sobie usiąść. Ledwo oklaplam na siedzenie a jedna z kobiet zaczęła krzyczeć "A co pani robi? Przecież pani bez kolejki!" :szok::-D
 
tulip ja dobrnęłam, czekam na ciąg dalszy:tak:
też mam takie doświadczenia, że ktoś drugi jest potrzebny żey sie wypytać, czasem wywalczyć;-)

pabella i to jest wiadomość na dzisiejszy pochmurny dzień:-) my

patik my bez kredytu budowaliśmy więc nic nas nie goniło, ale teraz żałujemy bardzo:baffled:
Zestawienie Hania i Zosia tak mi się podoba, że nabieram ochoty:happy2:

milutek a czy Ty chwaliłaś się nam kącikiem dziewczynek i wózkiem? bo nie pamiętam....a przed wyjazdem do szpitala koniecznie musisz to zrobić:tak:

trzebiska moja ginka na ostatniej wizycie daje skierowanie do szpitala, nie do konkretnego. Bez tego papierka też Cię przyjmą jak się zacznie:tak: mi dała bo zgłosiłam się po terminie 10 dni bez żadnych objawów ciążowych.
 
Tulipku .... zestresowałaś mnie tym postem :-( i znowu się potwierdza, że lepiej mieć opłaconą prywatną położną

ale w sytuacji tulipka - awaryjna wizyta w szpitalu - nie przewidzisz kiedy będzie Ci potrzebna, a opłacisz ją od teraz do porodu w razie "w"?

nie panikujmy:-), nie będziemy same:-) damy radę i zdrowe dzieciaczki będziemy tulić w ramionach
 
Tulipku .... zestresowałaś mnie tym postem :-( i znowu się potwierdza, że lepiej mieć opłaconą prywatną położną

mamii- niemialam takiego zamiaru- wrecz przeciwnie. zaraz postaram sie opisac co sie dzialo potem- bo personel szpitala okazal sie byc przesympatyczny- i godny zaufania. Jedynie poczatek byl kiepski- poniewaz bylam w nowym miejscu calkiem sama...po jakims czasie nawiazalam przyjaznie z innymi dziewczynami i z pielegniarkami/poloznymi- i bylam naprawde zadowolona ze trafilam do tego szpitala.

Trzeba tylko opanowac pierwszy stres- i potem jest ok...o rany:/ znajac siebie poukladalam cos w slowa nie tak- i wystraszylam jeszcze wiecej babeczek :(
 
Przepraszam wszstkie, które za mną tęskniły. Byłam ale z rzadka i zbyt krótko żeby opanować wasze pisarstwo i jeszcze dodać coś swojego. Zresztą jak się już zbierałam to ktoś mnie wyręczał i pisał coś podobnego do tego co ja pisać miałam. Siedzę w domciu, na zwolnieniu, przez tę cholerną wiosnę w zimie czuję się jak niewykopany ziemniak więc rzadko otwieram komputera a jeszcze rzadziej nadaję się do tego żeby coś w nim nasmarować... ale podobno wraca zima więc może się poprawię :))

Dzięki za info o formalnościach szpitalnych. Mnie się też wydawało nieco nielogiczne skierowanie porodowe jeśli wszystko dzieje się jak powino i we własciwej kolejności. Ale mojej matce i jej "koleżankom" trudno coś wytłumaczyć bo to są takie panikary, że pojęcie przechodzi. Przez te głupie gadanie to ja zamiast spać to śniłam koszmary o bieganiu po zapyziałych szpitalach i kłóceniu się z opryskliwymi lekarzami. Nosz po prostu nóż sie w kieszeni otwiera.....

Co do opłaconych położnych to też słyszałam różne opinie. Nie raz już się nie jedna osoba nacięła, że zapłaciła kupę kasy a i tak nie była zadowolona z obsługi. Tak samo jak te dziewczyny, które koniecznie chciały być w ciąży pod opieką lekarza ze szpitala mając nadzieję, że ich potem lepiej potraktuje. No niestety żyjemy w kraju, w którym nic nie jest logiczne i zasady kapitalizmu nie obowiązują. To po prostu zależy od człowieka. Jak się trafi na dobrego to i na NFZ "bezinteresownie" będzie nas "obsługiwał" na poziomie, który nas zadowoli. A jak się trafi na buraka to i za grubą kasę nic się nie osiągnie. Ja się zaparłam. Powiedziałam, że nie będę dopłacać do |NFZ-u bo kupę kasy tam wkładam więc mi się należy. I nie zamierzam pogrążać się w długach bo nasz kraj nie działa logicznie. Nie zamierzam się do tego dokładać. Za to faktycznie, jak się dowiedziałam o tym wielkim remoncie i dosprzętowieniu miejscowego szpitala, postanowiłam tam zajrzeć. Zobaczyć jak to zwierzę wygląda. A przy okazji dopytam się czego sobie państwo lekarstwo życzą żevby mieć przy sobie jak się idzie rodzić żeby potem nie było wtopy. A przy najmniej żeby było mniej powodów do bezsensownych dyskusji w tym ważnym dla mnie momencie. Choć mam pewne obawy co do tego jak to będzie. Ale może nie będzie źle. Może mnie za drzwi nie wyrzucą :))

Milu - sorki, że z opóźnieniem, ale gratuluję wytrwałości i sukcesu!
 
Marta gdzie sie sklada wniosek o to becikowe ?? aaa no i slyszalam ze w niektorych miastach dostaje sie tez becikowe od miasta i podobno becikowe mozna do ukonczenia roku odebrac czy to prawda ??
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry