No to jest mój post i ja razem z nim ;-) jeszcze raz witam Was moje kochane i muszę przyznać ,że brakowało mi Was przez te dwa i ponad pół dnia...
Co do weekendu to jak wiecie w sobotę miałam weselicho, niestety nie skorzystałam z niego w pełni ponieważ mam na maxa zawalone zatoki i jestem przeziębiona...głowa myślałam,że pęknie mi w szwach a do tego ta mega głośna muzyka...masakra...o 2 się z małżem zmyliśmy do pokoju spać...
W niedzielę rano pojechaliśmy do Naszego wspaniałego lekarza...przyjął Nas bardzo ciepło i stwierdził ,że maleństwo tak się wierci ,że chyba trzyma je jeszcze od wesela i tej muzyki;-)...natomiast było na tyle łaskawe ,że co jakiś czas dało się doktorowi zmierzyć i obejrzeć..no i pod względem genetycznym jest wszystko jak najbardziej w porządku, dzidzia ma 9cm a jak wyprostuje nóżki to ok 13 cm. Serducho biło jak dzwon a małż był zapatrzony w ten monitor jak w obrazek;-) próbowaliśmy podejrzeć je trochę na 4D ale jeszcze w tej skali mało przypomina człowieka...(więc
Futrzaczku póki co lepiej nie trać pieniążków) ;-) no a co do płci..to lekarz powiedział,że to jeszcze
nic pewnego bo maleństwo jest jeszcze zbyt małe..ale na ten moment chyba będzie Wiktor ;-) co do wyników to przepisał mi witaminy a jeśli chodzi o ten mój nieszczęsny mocz to mam się nie martwić...bo mam drożdżaki gdyż mój mąż brał
antybiotyki -no i jesteśmy w trakcie leczenia...
To tak pokrótce wyglądał mój weekend...
A dziś od rana było trochę pracy więc nie było jak się z Wami tu spisać..poza tym czuję się fatalnie- wysłałam właśnie męża po lampę Solux i zaraz będę się nagrzewać bo niewyróbka...

:-

-

-(
A teraz trochę do Was:
Vetka..gratuluję pomyślnej rozmowy z synkiem!;-)
Scarletka...widzisz jak to jest z tym seksikowaniem - zamiast przyjemności to teraz muszę się męczyć z jakimiś globulkami...;-) super ,że sobie używacie...:-)
No i świetnie,że nadszedł lepszy czas w samopoczuciu!!!
Mam nadzieję,że z Piotrusiem już jest lepiej...teraz taki głupi czas chorób...ech...
A porządki w szafie widzę poszły pełną parą
Milutek...wspaniale,że plamienie ustało...tak trzymaj ;-)no i niech maleństwa rosną jak na drożdżach!!!:-)
Poziomki...na to pyszne ciasto się już pewnie nie załapię ale na przyszłość pierwszy kawałek dla mnie!!:-)
Harash...synek widzę czasu nie marnuję :-) mam nadzieję ,że z laptopem już lepiej:-)
A wojny z szafirkiem nie toczymy...gdzież byśmy śmiały

hmmm...a co do dzisiejszych badań...może to jeszcze nic pewnego...spokojnie...teraz łatwo się pomylić w tych diagnozach...bądź dobrej myśli i nie martw się na zapas bo pewnie to nie jest to..ściskam mocno!!!!
A co do dziewczyn które się nie odzywają..to kogo masz na myśli kochana?? Bo może tak jak
Scarletka mówi, nie mogą za nami nadążyć i się wycofują...hmmm....bo nie ma co ukrywać jesteśmy wybitnie uzdolnioną grupą pod względem produkcji postów

a może tak jak
Ola mówi, czytają Nas i nic poza tym..
Inezela...HCT miałam takie samo i się nie martw, tylko jakieś witaminki i dobrze się odżywiaj ;-) i dziękuję za życzenie zdrowia ale z tymi zatokami to już nie wiem jak walczyć
Magdzior...super ,że zakupki zrobione;-) teraz tylko czekać aż je włożysz ;-)
MariWi,
Martita...Witam kolejne marcjanki :-)
Malinka..widzę ,że remont nie należy do przyjemnych rzeczy ..ale grunt ,że udało się w końcu osiągnąć wymarzony efekt ;-) i dzięx za wiarę w moje nadrabianie Was
Koncia...wspólny prysznic....mmmmmm.....:-) a z tymi lodami to faktycznie mogłam pomyśleć...no ale cóż po ptokach jak to się mówi choć na gardło ponoć najlepsze właśnie ...muszę się teraz pomęczyć troszku...

Widzę ,że apetyt nieco wzrósł.??;-) a ,że mąż nocki...ech....skądś to znam...
Bosonóżka...bardzo się cieszę na wizycie wszystko poszło dobrze i ,że serduszko maszerowało

super ,że możesz lecieć ..bo ja miałam całkowity zakaz...

niemniej uważaj bardzo na siebie i maleństwo!!!!!!!!!!!!!
Hmmm....skoro mówisz ,że przepis na piersi w maślance udany to chyba i ja się skusze wypróbować ;-)
A migrenki współczuje, tak jak i
Agatatje....wrrr.......

No i nie choruj nam tutaj kochana...tylko dzielnie się trzymaj!!
ps: Dziękuję za pamięć....
Ola...ja też nastawiam się na firmę Mutsy...;-) i już jestem kochana z Wami :-)
Ania...trzymam za Ciebie baaaaaardzo mocno kciuki!!! Głowa do góry !!
Ssabrinka..chyba lekka przeginka ,żebyś Ty czyjeś brudy sprzątała...

wrrr nie znoszę czegoś takiego i serdecznie Ci współczuję ,że musisz się z tym męczyć...
Papciarkowa...też mam takie upławy ale już nie wiem czy to wynika z tych drożdżaków czy też nie , ale żółte być nie powinny z tego co mi wiadomo i nie wiem czy nie masz infekcji jakiejś o co w ciąży bardzo łatwo...a leukocyty w moczu nie mogą być podwyższone bo to wskazuje na infekcję, która może wyjść w moczu przez infekcję właśnie pochwy..
Fusia...9 ząbków to już jest coś!!! :-)
Ewi...spodenki się przydadzą a zwłaszcza ,ze taka korzystna cena! Wyglądają świetnie!;-)
A co do dzisiejszej sytuacji...hm..no to nie jest ciekawa...ech...uważaj na siebie!!!!
Szafirku..dziękuję za uznanie i podzielenie się nagrodą...to miłe,że Nas tak tu doceniają

:-)
Katjuszka...kochana, a czemu Ty się kujesz w brzuszek?? Bo ja robię to samo i zastanawiam się czy mamy ten sam problem...ale kiedyś już tu o tym wspomniałam i nikt się nie odezwał...hmm...a co do zakupków...no to nic tylko się cieszyć z dobroci męża i czekać aż przyjdą wymarzone zakupki...:-) a kfc będę jadła jutro więc będę miała takie same wyrzuty sumienia pewnie jak Ty

spokko, raz się żyję :-)

E noooooooo a zakupki pierwsza klasa.!!!!!!! Sumienie niech się usunie w cień

a mężulkowi powiedz ,że cały czas leżeć nie zamierzasz...:-)
A tatuś...podsumował Cię nieźle...humor pierwsza klasa- coś na styl mojego ..wymiękam:-)

I fakt w dużej mierze zaniemogłam od soboty...

ech....ale nadrabiam Was dzielnie
Futrzaczku...tylko proszę cię pamiętaj o odpoczynku bo to ważne!!!!!!
Co do mieszczenia się w swoje ciuchy to mam od początku ciąży 1 kg na plusie ale póki co i ja się mieszczę we wszystko ....
Co do zdrowia to póki co nie jest najlepsze...ale może już dziś po lampie będzie lepiej...dziękuję kochana za pamięć i troskę!!!;-)
Ps: A my w ogóle wanny nie mamy....
Ona....Ty również nie zapominaj o odpoczynku bo przez kolano i będzie w tyłek

;-)
Agnes...trzymaj się i zrób coś z tym internetem kobieto :-)
Patik,
Pastela,Martuś...noooo to bomba że humorek i samopoczucie w końcu dobre!!!!
Era marudzenia pomału się widzę nam wszystkim kończy
Fifronka...to rozumiem ,że niedziela była najlepsza??:-)

no i miło ,że się stęskniłaś....

na szczęście już jestem:-) i postaram się abyś jutro nie zanudziła się czasem ;-)
Anetka...cierpliwości i udanego remontu !!!!
Milenka.. to super ,że wybawiłaś się na weselu i,że dotrwałaś do rana...dzielna dziewczyna !!!!!:-) a wizytą się nie martw wszystko będzie oki!!!!

;-)
A na obiadek miałam dziś kapuśniak..ale nijak nie czułam jego smaku przez te zatoki....grrrrr....nie znoszę tego!!!!





a co do kolacji to nie mam weny w ogóle...może jakieś pomysły coooo????
Wiecie co Wam powiem ...Wszystkie jesteście strasznie kochane i dziękuje ,że mogłam Was poznać i ,że mogę być tu z Wami!!!!!!!:-):-):-):-):-):-)