reklama

Marcówki-codzienne rozmówki:))

Oj porod w wodzie to musialo byc bardzo pomocne i rozluzniajace:)

Uciekam ucalowac jeszcze mojego aniolka i do lozeczka! Dobranoc wszystkim!
 
Ostatnia edycja:
reklama
Witam!

My wczoraj byliśmy na baseniku i Marcel zachowywał się tak jakby woda była jego naturalnym środowiskiem (chyba pamięta mieszkanko w brzuszku u mamy). Nic się nie bał i rozglądał się zaciekawiony naokoło co to za nowi ludzie w tym dziwnym pomiesczczeniu a woda jak woda żadna nowość:-D. Jak znajdę chwilkę jutro to wstawię fotki.

Co do porodów Marcel miał 3940g, rodziłam 10h i byłam nacinana. Podsumowując poród to pikuś do tych 5 dni po :no:

Dobrej nocki dziewczyny.
 
Poród drugi jest krótszy, przy najmniej w moim przypadku, w pierwszym bóle nie do wytrzymania trwały około 8 h, sam poród z 2 h, natomiast przy Natalce mocne bóle trwały 1 h, a poród 5 min :D Tyle, że ja nie byłam nacinana i po obu porodach czułam się super, ale nie wiem czy dziewczyny które rodziły też tak miały, po porodzie z Natalką miałam straszne skurcze macicy! Normalnie momentami nie do wytrzymania, podobno przy każdym kolejnym dziecku ból jest większy.


Co do siedzenia, córcia potrafi bardzo długo sama siedzieć, wstanie gdy się czegoś mocno złapie, nie raczkuje, ale pełza do tyłu :)
 
Polusia, w Rydygierze w wodzie rodziłaś? Nie wiedziałam że tam jest taka możliwość.

Mój drugi poród to była sielanka. Może z godzinę bolało porządnie :) Po porodzie też super, od razu biegałam ;)

Skurcze po porodzie faktycznie nieprzyjemne, ale do przeżycia.
 
Polusia, w Rydygierze w wodzie rodziłaś? Nie wiedziałam że tam jest taka możliwość.

Mój drugi poród to była sielanka. Może z godzinę bolało porządnie :) Po porodzie też super, od razu biegałam ;)

Skurcze po porodzie faktycznie nieprzyjemne, ale do przeżycia.
tak, siedzisz w wannie do momentu samego parcia ale parcie na fotelu niestety. ale i tak dużo to dało
 
witam sie pozna godzina.

Madzia czekamy na wiadomosci ze szpitala.Caluski dla Bartusia od Maksia i e-ciotki:)

Yra poczekajcie z reszta zabkow na nas:)

My dzis mielismy zapracowany dzien.
Rano bylismy w kosciolku bo zespol moich starszych spiewal na mszy.Ja az sie splakalam bo zobaczylam jakie juz sa duze i jak ten czas szybko leci a moj maly sobie podskakiwal w rytm muzyki bo on uwielbia jak dzieci spiewaja.A do tego byl taki grzeczny ze az dziw.

Potem skorzystalismy zprzepieknej pogody temperaturka okolo 20 stopni w sloneczku pojechalismy na farme kupic dynie a przy okazji dzieciaki poszalaly na polach kukurydzy i w specjalnym ogrodzie z atrakcjami.Chyba z dwie godziny biegaly po tych polach a na koncu pojechalismy na lody juz chyba ostatnie w tym roku(oczywiscie takie w lodziarni) i padnieci wrocilismy do domciu.Maks padl a starsze jeszcze(chyba bylo im malo)na yarde i rowery w ruch.
Tylko na obiad je sciagnelam i do wieczora niemal caly czas na polu.
Rzadko tak maja bo w tygodniu maja mnustwo zajec w szkole i po szkole.
Teraz popadaly i spia,a jutro czeka nas po szkole wycinanie lampionow z dyni.


Maks wczoraj skonczyl 8 miechow i nadziwic sie nie moge jak ten czas szybko leci a dopiero martwilam sie o porod,a to niedlogo bedziemy swieczki urodzinowe dmuchac:)
 
hej hej:-) My już na nogach od 6.45 (wielce mnie to cieszy, że skończyły się pobudki ok 5.30-odpukać!)Franio zjadł swoją kachę i dokazuje na podłodze, a ja powoli się budzę i myślę sobie co by tu zjeść na śniadanko:-D

A jeszcze co do porodu to ja miałam zzo, także poród wspominam rewelacyjnie, gorzej natomiast jakiś tydzień po (zwłaszcza, że byłam nacinana), teraz się boję, że szpitale przestaną podawać zzo jako usługę komercyjną....

Miłego dnia Kochane:-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry