ja jestem swiatecznym swirem!!! ale tanu cos w tym jest- siweta sa najpiekniejsze jak jest sie dzieckiem....
co do wakacji-to moze to smieszne, ale ja juz dokładnie wiem co i kiedy na cały przyszły rok mam poplanowane i w tym wakacje-oczywiscie mysle o wyjazdach i wiekszych wydatkach....poplanowane sa wstepnie sluby znajomych, chrzciny, komunie znajomych dzieciaczków, w maju jedziemy z mezem do hiszpanii- do saragossy na 4 dni na konferencje mojego małza, mały zostanie z babcia-moja mama raczej, w lipcu- ok 15 moi rodzice zabieraja mnie i małego nad morze na 2-3 tyg...a moze na dłuzej...mezus bedzie z nami tylko tydzien niestety....a we wrzesniu moja mama bierze 3 tyg urlopu a my jedziemy na 2 tyg do grecji-mieslmy jechac w styczniu do egiptu ale lekarz sie nie zgodził...chcemy sie wyrwac na weekend do karpacza-sami-zobaczymy co sie z tego uda
wogole to ja jestem straszna pedantka, i mam wszystko z góry poplanowane i poukładane i najbardziej wsciekła jestem kiedy cos mi moje plany psuje....
tak samo z porzadkami-ubrania w szafie leza kolorystycznie, skarpetki tez, buty w pudełkach na prawidłach-na pudełku opisane czyje to buty, kiedy kupione-paragon dopiety do pudełka...w kuchni tez wszystko cacy....ale o dziwo - nie sprzatam obsesujnie i nie pucuje...okna myje rzadko bo nie lubie, podłogi jak musze...przy dwóch psach za duzo bym ze szmatka biegałą....ale w szafkach grama kurzu nie ma
...małz sie smieje ze mnie ze polowicznie pedantyczna jestem