Heloł!:-)
Madziarra jeśli nosisz ciężkie rzeczy to pewnie, że sobie daruj. Ja jestem u siebie i sama sobie reguluję godziny pracy, choć skoro się dobrze czuję to pracuję na maxa. Lubię pracować. Jeśli będę musiała posiedzieć z dupką w domu to z ciężkim sercem będę musiała zostać w domu...ale są rzeczy ważne i ważniejsze....
Ja wczoraj powiedziałam tacie i jego babeczce, kurde heheheheheh

wzięłam laptopa i nie mówiąc o co chodzi wyświetliłam im filmik z USG jak małemu się czka. A oni się pytają "co to", ja mówię że dzieciak, a oni - "czyj"???? heheheheh

No to ja na to no pomyślcie, kurde... A ojciec zrobił się czerwono siny i spojrzał na mój brzuch i zapytał,
"ale gdzie????, ale jak ku....wa!"
Zjadło go z deka... jakbym miała chyba z 15 lat. No i oczywiście się ucieszyli i gratulowali.
Potem pojechaliśmy do mojego brata. Był akurat ze swoim synkiem 4-letnim, no i zrobiłam podobnie. Odpaliłam lapa i zatrzymałam na momencie kiedy widać całego glutka i pokazałam, mój brat patrzył jak zaczarowany i nic....

powiedziałam żeby zbierał kasę bo za rok będzie chrzestnym...pogratulował, że w końcu wystaraliśmy się ;-) a mały się patrzy na monitor i krzyczy...
"co to jest???? no co to????" ja mówię, no popatrz, co widzisz? a on....
"to jest trąba?" heheheheheh,

dziecko ma wyobraźnię... Wytłumaczyłam, że to dzidziuś, mój i wuja, a ten się pyta "gdzie jest?", no to ja że u mnie w brzuszku, pokazałam. Nie mógł uwierzyć, ale zaraz zapytał jak ma na imię, bo będzie się z nim bawił.... Potem pytał, czy może posłuchać mojego brzucha....heheheh

no to wytłumaczyłam, że jak już brzuch będzie duży to dam mu posłuchać, bo teraz jest malutki jak jego rączka....
Kurde dzieciaki są takie szczere i niesamowite...

Miło mi było, jak mój chrześniak się ucieszył...;-)