U mnie jest szef tyran i niestety po 8 latach pracy jak tylko dostanę kartę ciąży (o ile w ogóle, bo mam złe przeczucia) to od razu uciekam i już nie wracam nigdy. Poświęcam się tej pracy lata, a w zamian jestem gnojona przez szefa i klientów, których on olewa. Stracę polowe wypłaty na L4 ale nie wytrzymam dłużej. Na razie nikt nie wie oprócz męża, bo sytuacja nie wyglada wesoło z tą moją ciążą ale jeśli we wtorek się okaże że jest dobrze to od razu idę do szefa. Boje się go strasznie bo to furiat i pewnie będzie mi kazał chodzić nawet na L4 ale muszę się wreszcie postawić