reklama

Mazurskie mamy !!!

Witam Mamusie!

Ja mam od piatku przeboje z kotem...
Najpierw byłam z tym zebem(moim) zaplombowali, kase wzieli jest ok! Potem wieczorem(ok 22.00) okazało sie że musimy jechać z kotem do weterynarza (pogryzł się z jakimś lesnym zwierzem ... lisem chyba... :sick: ). Miał rozwalona łapkę... teraz jest już dobrze 2x dziennie tableteczki przeciwbólowe i 2x dziennie zmiana opatrunku :baffled: :eek: :szok: i to jest najgorsze... ale w zasadzie to juz za nami jest lepiej... dzis wieczorem kontrola u weterynarza.... :happy:

Poza tym pogoda w weekend piekna, cały dzień na dworzu,wczoraj ognisko z kiełbaskami... nawet sobie chyba buzie opaliłam :confused: A jak takie spedzenie czasu działa na dzidzie mówie Wam... Julka w 5 minut zasypiała i wcinała wszystko co sie jej dało... :szok: jak nigdy.. To chyba wpływ świerzego powietrza w dużej ilości...

Nineczko oby te ząbki Hanusi jak najszybciej wyszły... i wyniki były dobre :tak:

Maarta ja Julke bardzo bezstresowo odstawiłam... sama porzuciła cycusia... :-( i ja jej nie wciskałam na siłę.. tylko w nocy żeby sobie ulzyc :-D miała wtedy 7 m-cy. A sama piłam szałwię kilka razy dziennie i nie było problemu... od razu poczułam sie trochę wolniejsza... ;-)

No dobra... miłego dnia! Odzywac sie dziewczynki! Do wieczora!
 
reklama
Dziewczyny! Żyjecie!!! Kamień spadł mi z serca :laugh2::-D:laugh2:

maarta - ja piersią w sumie nie karmiłąm, wiec pojęcia na temat odstawiania nie mam bladego ale jeśli Antoś nie protestuje a ty chcesz go odstawić to nie powinnaś mieć z tym problemu.

Grubelku - biedny ten twój kotek :-( Ja swojego musialam oddać koleżance z pracy jak się dowiedzialam, że jestem w ciąży, bo w jednym pokoju dzidzia i kot nie wchodzil w rachubę :-( A takiego ładnego persika czarnego miałam. Sierściuch się wabił, bo długowłosy a te jego klaki były wszędzie :szok:
Ale przynejmniej wiem co u niego, bo oddałam koleżance z pracy i mam na niego oko. Sam kot specjalnie się tą przeprowadzką nie przejął - gdzie miska jego tam mu dobrze ;-)

Ja od nadmiaru świeżego powietrza glupawki dostaję. Dziś zapomniałam ugotować makaron do rosolku, ktory już podgrzalam i zdecydowanie przesolilam sałatkę :zawstydzona/y:
 
Hej dziewczyny!! Dosc dlugo tu nie zagladalysmy z Amelka a tu tyle wydarzen :-) Tak jak wiekszosc z Was przebywamy z Amelusia glownie na dworzu no i u naszej nowej Dzidzi. Bedzie sie nazywala Oliwia, a moja corcia wprost ja uwielbia :tak::tak:
Nineczko - Zdjecia z Hania sa super :-) Sliczna z niej mała kobietka (mama tez niczego sobie:tak:) , oby jej te zabki wyszly jak najbardziej bezbolesnie. Amelka ma dopiero 1 zabka i az sie boje co bedzie gdy w koncu zaczna jej wychodzic kolejne.

Maarta - Z tymi moimi kilogramami tez nie jest zbyt dobrze :confused::confused: W ciazy przytylam 22kg i zrzucilam dopiero polowe:baffled: Wkurza mnie to, no ale tez mam nadzieje ze przez te codzienne dlugotrwale spacerowanie i bieganie w miare szybko mi to zniknie :eek::eek:
Moze to i dobrze ze teraz chcesz odzwyczaic Antosia od piersi, wiem ze pozniej stanowi to juz spory problem. Moja siostra na przyklad karmi jeszcze swoja corke chociaz ma juz 2 i pol roku. Ma ogromny problem zeby to skonczyc bo Julka dostaje bialej goraczki bez cycka.


Grubelku mam nadzieje ze Twoj kotek szybko powroci do zdrowka :laugh2: i odechce mu sie wojowac z lesnymi zwierzami :-):-) A co do ogniska to nawet nie wiesz jak Ci zazdroszcze :-( Marze o takim rodzinnym wypadzie gdzies do lasu lub chociaz na dzialke i posiedzeniu sobie przy ogniu. Amelka by sie wychasala a i ja bym sobie odpoczela od tej szarej codziennosci.



Amelka juz wykapana, najedzona i spi sobie smacznie. Ja jeszcze mam troszke roboty do zrobienia wiec smigam. Zajrze wieczorkiem jesli nie padne na twarz :laugh2::laugh2:papaski
 
I znow cisza :confused: :confused:
Slonce swieci za oknem, cieplutko i zyc sie chce!! :-) :-) Zaraz wyruszamy na codzienny maraton :laugh2: Wy pewnie tez juz na dworzu... :tak: :tak:

NIneczko mamy nadzieje ze Hanutce sie poprawi. Przy nastepnym badaniach na pewno bedzie juz lepiej. Glowa do gory :tak: :tak:
 
Mam dziś totalnego lenia. Nawet na spacer nie chciało mi się wyjść tylko siedziałam na fotelu przed domem i bujałam wózkiem :-p
Wyniki moczu nie za dobre ale dostaliśmu clotrimazolum i jeśli nic nie pomoże i za tydzień wyniki nadal się nie poprawią to czeka nas wizyta u nefrologa.
Klusek waży już 7200 :szok: To ja wiem dlaczego mnie ręce tak bolą ;-)

Poza tym wsio OK. Lekarz powiedzial, że neurolog będzie zadowolony z postępów Hani w rehabilitacji :-)

natala - dziekujemy za komplementy :tak:
 
Cześc dziewczyny!

Opuściłysmy się okrutnie.... ;-) ale widzę że u Was wszystko Ok! :-)

Nineczko rzeczywiscie kluseczka ta Hania... ja to juz nie pamiętam jak to jest z takim maluszkiem...

No a Julka znowu podziębiona, na szczęście :szok: to tylko katar... wczoraj u lekarza byłyśmy, dostała wapno i wit C no i kropelki do noska... Pytałam też o szczepionkę przeciw pneumokokom... i chyba się zdecydujemy... u nas kosztuje 300 PLN jedna dawka a trzeba podać dwie... ale chyba Madzia szczepiła swoją pociechę... już o tym pisałysmy.

No i z moim kocięciem źle... wczoraj w ieczorem do weterynarza... okazało się że może mieć białaczkę albo anemię albo jakąś chorobę odkleszczową.... oby to "tylko" anemia na razie muszę go obserwować i wieczorem znowu do lekarza... Wiecie co od piątku jak nie ktoś z nas to kot do lekarza chodzi i wszędzie tylko kasy chcą... :szok: hihi z torbami pójdziemy.... no ale jak mus to mus...

To miłego dnia mamusie!
I odzywać się... no! :tak: :-D :laugh2:
 
Nineczko rzeczywiscie kluseczka ta Hania... ja to juz nie pamiętam jak to jest z takim maluszkiem...

Wkrótce sobie przypomnisz :tak::-D:laugh2::-D

Biedna ta twoja kicia :-( Trzymam kciuki, żeby szybciutko wyzdrowiała :tak:

Moja mała kobietka ma swoje humorki :wściekła/y: Chciałam posiedzieć sobie na dworze. Wyciągnęłam leżak z garażu, herbatka, książka, bezchmurne niebo... Hanię wsadzilam do wózka, myśle "zaśnie". Dupa blada za przeproszeniem :angry: To dziecko śpi tylko wtedy gdy jedzie w wózku! I nie wystarczy do przodu i do tylu, trzeba przejść parę kroków :no: inaczej ryk nie z tej ziemi. I łaziłam tak 3 godziny (choc nie czuję się najlepiej - chyba anemia - ściskam łapkę kotkowi Grubelka) bo jak się tylko zatrzymałam otwierało się oko i ryk.
Musiałam się wyżyć... Już mi lżej ;-)
Teraz małą śpi, potem szamanko i znów w drogę... :-)
 
Zgadza się Nineczko przypomnę :tak: :-D :laugh2:

No i gdzie Wy jesteście ? :confused: :confused: :confused:

Byłam u weterynarza z kocurkiem lepiej dostał 4 zastrzyki, lekarz wykrzywił jedną igłę - koteczek ma grubą skórkę :szok: i dostał puszkę jedzonka z witaminkami jakiegos dietetycznego... :szok:

No tak pewnie juz śpicie.. :confused:

To miłej nocki!
 
reklama
Nigdy nie zapomnę jak ja dawałam swojemu kocurkowi tabletki.
Wsuwam mu do pyszczka, niby wszystko OK a za sekundę ten wywala jezorek na wierzch a na nim tabletka - jak na jakimś podajniku :oo2::confused2: I tak w koło Macieju...

Oj wesoło bylo, wesoło :-D:laugh2::-D

Jutro do ortopedy do Ełku. I znowu pobudka o 6tej. Buuuu... Ale jak to mówią "wyśpisz się po śmierci" więc koko dżambo i do przodu :cool2:


 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry