Dokładnie były tak samo posępne..był czas że wszystko było ok..ale krótki okres.
Czuje sie jak chodzacy zywy inkubator..ja wiem ze moze jestem egoistyczna ale zawsze mialam postawe buntownika..zawsze sprzeciwilam sie roli kobiety..dlaczego to facet nie moze znosic tego wszystkiego? tez chetnie rozsiadne sie przed kompem mowic "kochanie bedzie ok".
Co do poprzedniej wypowiedzi, że sie zapuszcze..hehe..nie ma takie mowy nawet

Jestem zła, zdolowana..wiem ze gdyby mój facet był dla mnie troszke inny napewno inaczej bym sie czula..nie to ze jest zły czy cos..jest wspanialy ale jednak ..w sumie zawsze bedzie "ale"..jednak ja pewnych rzeczy nie umiem przemilczec i dac na luz jesli chodzi o Jegozachowania ale On tego nie rozumie..
Macie racje powinnam sie skoncentrowac na swojej rodzinie..a na relaks nie mam niestety czasu..po mimo ze nie mam zadnej ochoty na nauke to musze siedziec i sie uczyc..moze w maju jak bedzie po tym calym natloku i stresie matur to bede miala inne nastawienie..boje sie tego wszystkiego..sam porod przeraza mnie strasznie..nie wyobrazam sobie tego..moje zycie zmienia sie o 180stopni..wiem ze musze to zaakceptowac i sie z tym pogodzic..ale poki co jest mi z tym trudno..
Nie jestem taka pesymistka jaka sie tu wydaje ale mam chwilowe załamania..to trwa dluzszy czas i chcialam sie po prostu wygadac

Zalezy mi aby w k lasie nie wiedzieli bo jestem w niej nowa, po za tym jest tez jeszze jedna dziewczyna ktora doszla razem ze mna i jest w ciazy na kwiecien ma termin..cala sytuacja jest utrzymywana w tajemnicy przed szkola i znajomymi..ale czy dobrze robie to sama nie wiem..posluchalam sie rodzicow i niech tak moze lepiej zostanie..
Przerasta mnie to wszystko..moze mialabym inne nastawienie gdybym inaczej zyla przed zajesciem w ciaze..chociaz to chyba nie jest jakis wyznacznik tego..sama nie wiem..
Wiem ze przyjaciól sie nie traci od tak, i kazdo z nich powinno miec czas na wszystko i na siebie przede wszystkim ale to byla dla mnie wazna osoba
