hmm...cos wiecej o sobie..w sumie wypadaloby, tylko tak jakos niezrecznie mi jeszcze...no ale akoro to 'chrzest' na forum hehe :-)
Moja córcia nie byla planowana lecz od poczatku oboje( ja i tatus)sie z niej cieszymy! Chociaz nie bylo moim marzeniem zostac mama w wieku 21 wiosenek. Ale jakos tak juz wyszlo i nie patrze juz na zadne minusy! Nie jestesmy małżeństwem i nie wiem czy bedziemy...to głeboki temat, ale jak coś sie zmieni to pewnie bede chciała sie ta wieścia podzielic;-) Osobiscie uważam, ze najlepiej dla dzieciatka jak widzi na codzien oboje rodzicow, o ile oni sie kochaja oczywiscie

No dobra przyznam sie, ze osobiscie to chcialabym tego i dla samej siebie. Ktos kiedys powiedzial, ze łatwiej jest żyć z nienawiścią do kogoś niż z miłością nieodwzajemnioną...teraz 'ważą się losy naszego związku'. Narazie wolalabym na tym uciac temat TATY.Za +/- miesiac przyjdzie na swiat moja Majeczka. Wróciłam niedawno z Irl po dwoch latkach, bo nie chce rodzic tam dziecka ani wychowywac i czulam, ze bede potrzebowac duzego wsparcia rodziny a takze ich doswiadczenia. Nie moglabym na to liczyc na Zielonej Wyspie. Tatus niestety bedzie jeszcze przez niecaly rok dojezdzajacym odwiedzajacym partnerem(?) i ojcem, do wygasniecia kontraktu w jego pracy.
A co do mojego stanu to nie boje sie az tak bardzo porodu, raczej POLOGU:-( I jak dotad naprawde moge tylko sie cieszyc i dziekowac, ze przechodze przez te miesiace tak spokojnie! Bez komplikacji. Dopiero teraz zaczelam odczuwac przemeczenie kregoslupa czy ucisk na pecherz, a to przeciez normalna kolej rzeczy i trzeba to poprostu przebolec..( nota bene nigdy nie zrozumiem tej niespawiedliwosci natury dlaczego my kobiety mamy na sobie nieporownywalnie wiecej niedogodnosci niz mezczyzni-> od miesiaczkowania poprzez ciaze i jej dolegliwosci az do wyfruniecia z gniazda naszego potomstwa a moze jeszcze dalej

)
wow..no i sie troche rozpisalam
