heja piątkowo.
pogoda dupna ;/ niby cieplo, ale zero slonca i jakos tak przygnebiająco. ;/ chociaz lepsze to niz deszcz, albo wiatr. a snieg to juz wogole masakra.
przegląd szafy Oskara dziś robilam. Boziu jak on wyrosł. zanim znalazlam mu rano spodnie to myslalm ze coś mnie trafi. wieszkosc przed kostke. odlozylam wielką torbe ciuchów. Chwala mi ze po F nie oddawalam

musze je teraz przyniesc i poprac.
w wolnych chwilach nadal tworze zwerzyne mą. Oskar stwierdził ze kurczaków ma być wiecej niz bylo bombek. oszalał chyba. chyba ze na sprzedaż.
po za tym do B-stoku dziś jade z F. O do mego taty puki jeszcze ten nie pracuje.
Happy zdrowia dla was. A co do egzemy te wysypki. nie zalecil lekarz np zebys odstawila malemu mleko i produkty mleczne, cytrusy? bo czasami ( a nawet czesciej ) bywa tak ze niby dziec uczulenia niema, bo po zjedzeniu plamy nie wyskakują, ale np jak sie w organizmie naodklada alergenu wtedy dopiero wysypuje.
U nas np O mleko pije. jak raz dziennie kubek wysiorbie i serek zje to jest ok, ale jak wiecej spozyje to po ok miesiącu wygląda jak mala parcha. policzki mu schną, w zgieciach łokci, kolan i zaczyna sie ciezsze oddychanie, kaszel.
A co do okien na ulice. jak mieszkalismy w ostatniej stancji to przy glownej ulicy malego miasteczka. sklep obok, ulica z bruku. okna moglam myc codziennie a i tak byly zakurzone, jak padalo to i w blocie bo kierowcy nie mieli zwyczaju wolno przez miejscowosc jezdzić. Teraz mieszkamy na wsi. Piach na podworku, zawieje to to samo co w "miescie " bylo.a drzwi balkonowe to katastrofa. psy, koty maja pier.olca na punkcie lizania szyby.