reklama

MULTIMAMY - wątek główny

Hej wszystkim,
Kurcze, dziewczyny, wszyscy chorują!! Co za czas???
Aga współczuję rota i trzymam kciuki, aby obeszło się bez szpitala.

Dziubasek rozczula rozczula, co jest dziwne, bo nigdy karmieniem piersią się nie zachwycałam. Chyba się starzeję… Życzę zdrówka.

Emilia trzymaj się dzielnie, bo kto jak nie Ty…..
Gratulacje dla Justysi. Dzielna dziewczyna

Maks_olo nasi synowie naprawdę by się dogadali. Kacper rzuca czym popadnie w stylu rzutu piłką lekarską. Jeśli jest to akurat kłębek nici, którą pruje z koca, to ok., ale czasem rzuca piłką do kosza mojego męża. Ile razy już w ostatniej chwili osłoniłam Aśkę…

Co do zachowania Olusia, to jednak odkąd Maks poszedł do przedszkola, to jesteś więcej dla Niego i może sobie uświadomił, że niekoniecznie pasuje mu dzielenie się z bratem tym luksusem, jakim jest mama na wyłączność???

Magda wiesz, że stres w ciąży niewskazany??? Nie martw się na zapas i ciesz tym spokojem, który teraz masz J To, że nie możesz ogarnąć momentami starszaka to normalne. Z brzuszkiem nie masz już tyle siły, poza tym ja w ciąży to tylko bym leżała, a tu trzeba ganiać za prawie dwulatkiem.

A u nas dziś rodzinny spacer, bo mój mąż od wtorku na zwolnieniu i jest mi trochę lżej. Nocka nieprzespana, Aśka ma kolejny kryzys ząbkowania. Byłam w pracy, złożyłam wnioski o urlopy i od 28 maja jestem na wychowawczym = bezpłatnym. I tak się cieszę, że prawie cały maj jeszcze płatny.
Miałam wielką aferę z udziałem mojej mamy i cioci, skończyło się tym, że podziękowałam im za odwiedziny i myślę, że święta też spędzimy oddzielnie. Przegięły p**ę. Prędzej, czy później to musiało się stać.

Jeszcze raz życzę wszystkim zdrówka, u nas już lepiej, ale Kacper dziś na spacerku tylko w wózku, żeby nie biegał na razie, bo jeszcze pokasłuje i trochę zakatarzony.
 
reklama
Magdo2591 daj spokój pisz o wszystkim co cię trapi od tego jest to forum żeby nawzajem podnosić się na duchu.....:-)
Jak ta czytam twojego posta to dokładnie sobie przypominam ,że czułam się dokładnie tak samo jak ty pod koniec ciąży , a co najlepsze nawet miałam podobne myśli ,że sobie nie poradzę ,że tego nie ogarnę i że najbardziej na tym wszystkim ucierpi mój mąż bo mam podobny charakter do twojego;-)no i z dnia na dzień martwiłam się coraz bardziej.....Teraz wiem ,że nie potrzebnie bo to i tak nic nie da, a jedynie nerwy mogą zaszkodzić maleństwu. Wiadomo ,że lekko nie będzie ,ale dasz radę tak jak każda z nas. Nawet się nie obejrzysz jak czas szybko zleci i twój synuś pierwszy raz się do ciebie świadomie uśmiechnie , a wierz mi ,że taki widok wynagradza wszystko:-)
Aga dużo zdrówka dla dzieciaczków:-)
 
A ja znowu muszę nadrabiać :-(

Moje dalej chore. Natalka dostała antybiotyk, bo gorączka się przypałętała i ie chciała schodzić i ciągle te zielone gluciory. Na szczęście ładnie dmucha w chusteczkę i dziś jest już duża poprawa :tak:

Julisia ja też miałam te badanie, nawet ze dwa razy. Bo ciągle jakieś zapalenia miałam :-(

maks_olo ja bym to przeczekała, może przejdzie Olowi, to pewnie jakiś rodzaj buntu, tak mi się wydaje :tak:

aga
i jak u Was??

magda będzie dobrze - zobaczysz ;-). Dasz radę na pewno, wszystkie miałyśmy wątpliwości czy podołamy i jakoś leci, raz lepiej, raz gorzej :blink:

Nickie mojej też zęby rosną, dwójki dolne i spuchnięte ma dziąsła bardzo, a do tego wiecznie mokra jest :szok:. To się porobiło, pewnie nieźle Cię wkurzyły :crazy:

rusałka ja to się dziwie, że mój mąż jeszcze ze mną wytrzymuje :-D
 
Hej mamumski
dzięki za wszystkie rady oczywiscie dzieciaczki na diecie i pijemy dużo pijemy nagotowałam dzisiaj marchwinaki ale chyba sama ją zjem bo maluchy tknąc nie chcą ....
naprawde nie wiem czy to rota czy jakieś zatrucie pokarmowe
Paulina ma teraz rozwolnienie ale to tak z 3-4 razy dziennie taka wodnistą kupkę zrobi(straszny kwas)
Kuba przestał wymiotowac pojawiła się gorączka no i biegunka ale też 3-4 razy dziennie więc nie panikuję
dobrze ze wymioty ustały bo przynajmiej pic mogą no i zawsze cos zjedza a apetyt zaczał dzisiaj dopisywac a tu dieta i awantura o cos konkretnego:))
ale marudy straszne teraz też tylko jedno mamo a drugie płacze tak że spadam opanowac sytuację:)
odezwę się jak znajdę chwilke jeszcze raz dzięki za rady
jak już awantury o jedzenie są to znaczy że wszystko zmierza ku dobremu ;-) cieszę się że juz z dzieciaczkami lepiej

Cześć dziewczyny.Dawno się nie odzywałam.Nie mam weny do niczego (zwłaszcza do siedzenia przed kompem).Psychika mi siada,z dnia na dzień jest coraz gorzej:(Przeraża mnie wizja tego co się zbliża wielkimi krokami.Już teraz nie mogę czasem nadązyć za moim starszakiem to co dopiero jak sie mlodszy pojawi??!Spać nie mogę-cały czas natłok różnych,dziwnych mam w głowie.Staram się myśleć pozytywnie,ale coraz słabiej mi to wychodzi. Mam lepsze i gorsze chwile (z przewagą tych drugich).Coraz gorzej też się czuję fizycznie:-(Tak bardzo Wam zazdroszczę,że macie już "najgorsze" za sobą i jakoś się w tym odnalazłyście!!Zanim u mnie zagości jakikolwiek porządek dnia codziennego to pewnie wykończę nerwowo siebie i wszystkich wokół!Boję ię też o stan mojego małżeństwa w tym wszystkim.Mam dość ciężki charakterek i wszystkie nerwy (od zawsze) lądują na moim M.Znosi to dzielnie chłop jak na razie,ale nie wiem jak długo wytrzyma:(Jakąś granice pewnie ma?No nic...Wygadałam się,pomarudziłam -pewnie już nie możecie czytać takich żalących się nowicjuszek?Nie dziwię się:)Życzę Wam miłego wieczoru dziewczynki!!!

dzieewczyno głowa do góry teraz nie czas na zamartwianie się! dasz radę tyle tu przykładów dzielnych mamusiek że od razu napaja optymizmem ;-)

A u nas dziś rodzinny spacer, bo mój mąż od wtorku na zwolnieniu i jest mi trochę lżej. Nocka nieprzespana, Aśka ma kolejny kryzys ząbkowania. Byłam w pracy, złożyłam wnioski o urlopy i od 28 maja jestem na wychowawczym = bezpłatnym. I tak się cieszę, że prawie cały maj jeszcze płatny.
Miałam wielką aferę z udziałem mojej mamy i cioci, skończyło się tym, że podziękowałam im za odwiedziny i myślę, że święta też spędzimy oddzielnie. Przegięły p**ę. Prędzej, czy później to musiało się stać.

Jeszcze raz życzę wszystkim zdrówka, u nas już lepiej, ale Kacper dziś na spacerku tylko w wózku, żeby nie biegał na razie, bo jeszcze pokasłuje i trochę zakatarzony.
niestety z tymi wypłatami to cieniutko jest szbciutko wszystko zabierają :-(
szkoda awantury może jednak do świąt uda sie wszystko jakoś ułożyć? bo chyba tak trochę smutno bez mamy? no nie wiem jak wasze kontakty generalnie wygladają ale ja sobie nie wyobrażam świąt bez rodziców (ale bez teściow jak najbardziej :-D;-))

ta bakteria co pisałam to nie paciorkowiec (na to pewnie będzie mi brał wymaz jutro ginek na badaniu) ale taka inna atakująca układ oddechowy bo z nim mam teraz ogromne problemy i jak się okazało doktorka miała przeczucie i faktycznie mam to cholerstwo :wściekła/y: byłam dzisaiaj na kontroli z wynikami i dostałam antybiotyk ale to dopiero początek bo ona jest cholernie upierdliwa i pełne leczenie obejmuje ok roczną kurację antybiotykową :baffled: ten pierwszy ma na razie zatrzymać rozwój bakterii i obiawów czyli potwornego męczącego kaszlu, a co dalej to zobaczymy a i mąż już też dostał skierowanie na badanie i antybiotyk, bo też już ma problemy zdrowotne, na razie u milenki jest spokój więc jej nie waszerujemy niczym ale jak tylko by znowu zaczęła kaszleć itp to też trzeba będzie zrobić badania i ewentualnie leczyć :baffled: generalnie mam lekkiego doła bo to teraz nie czas na takie ekscesy ach.... a co do ciąży w związku z tym też istnieje możliwość komplikacji na czele z przedwczesnym porodem a my jeszcze "w polu" jesteśmy wiec czas najwyższy przygotować się na przyjście na świat kruszynki

mam jeszcze pytanko do doświadczonych mamusiek jak robiliście z łóżeczkiem dla drugiej pociechy? w tej chwili Milenka wydaje mi się jeszcze za mała na "dorosłe" łóżeczko ale z drugiej strony nie chcę kupować drugiego tradycyjnego drewnianego łóżeczka bo za chwilę będzie ono "za małe" dla Milusi, na razie wymyśliłam że Milence kupimy łóżeczko turystyczne bo będzie mogła spokojnie z niego wychodzić a jak przyjdzie czas na inne łóżeczko to zawsze będzie mogła spać w tym u moich rodziców ale też nie jestem w pełni przekonana do tej wersji a jak wy sobie radziłyście?
 
U nas dziś piękne słońce, choć zimno... spacer z Oleczkiem zaliczony, więc nie jestem aż tak bardzo przybita...kto powiedział, że pieniądze szczęścia nie dają? chyba jakiś pi****ony bogacz... :-(Maksio ma jutro urodzinki w przedszkolu ;-)

aga
jak tam dzieciaczki?

magdo będzie dobrze! to normalne, że teraz ciężko Ci i masz czarne myśli, ale jak urodzisz będzie inaczej. Teraz z brzuszkiem wiadomo, że Ci ciężko, ale jak urodzisz będzie ok :tak:
każdy facet obrywa, a jakoś nadal nas kochają ;-) zobaczysz jak będzie fajnie, jak będziecie rodzinką 2+2 :-)

Nickie współczuję spięcia z rodziną

Emilio na gluciory - inhalacje!!! u nas 3 dni inhalacji i noski eleganckie :)

Julisiu co to za cholerstwo się Tobie przyplątało - współczuje bardzo!
co do łóżeczka - Maksio dostał kojec, potem łóżeczko turystyczne, a Oluś spał w drewnianym z Z czasem obaj spali w łóżeczkach turystycznych :)
 
Ostatnia edycja:
Julisia moja Natalka przeszła to takiego normalnego łóżeczka jak miała niecałe półtora roku. Od razu lepiej się jej śpi. Ale ono a taką blokadę, i to jest dół z łóżeczka piętrowego. Góra czeka schowana jak Justysia dorośnie. Na początku postawimy tak jak Natalce na podłodze, a jak podrosną, będzie jedno na drugim. No chyba że wygramy w totka i kupimy sobie większe mieszkanie, to będą mieć oddzielne pokoje :-D:-D:-D

maks_olo my nie posiadamy inhalatora. Zamierzałam kupić, ale na razie nie ma na niego kasy, bo chyba drogie są z tego co oglądałam
 
Julisia moja Natalka przeszła to takiego normalnego łóżeczka jak miała niecałe półtora roku. Od razu lepiej się jej śpi. Ale ono a taką blokadę, i to jest dół z łóżeczka piętrowego. Góra czeka schowana jak Justysia dorośnie. Na początku postawimy tak jak Natalce na podłodze, a jak podrosną, będzie jedno na drugim. No chyba że wygramy w totka i kupimy sobie większe mieszkanie, to będą mieć oddzielne pokoje :-D:-D:-D

Emilia dokładnie miałam to samo napisać. Poradziłyśmy sobie ze spaniem dzieciaczków w identyczny sposób. :-)

Inhalator kupiliśmy, jak w listopadzie dzieciaki mialy trwający prawie miesiąc katar. Od tamtej pory się nie przydaje, bo Kacper nie daje sobie robić inhalacji, a Asi, odpukać, nie były potrzebne. My za swój w aptece daliśmy 120 zł.

Julisiu przede wszystkim współczuję tej bakterii, że też zawsze jakieś cholerstwo musi się przyplątać :-(
Co do relacji z moją mamą, to są nieciekawe. Powiem tylko tyle, że odkąd pięć lat temu wyprowadziłam się z domu, to bywam tam tylko na święta właśnie, ewentualnie imieniny. Nigdy nie tęskniłam za domem, wręcz przeciwnie, poczułam ulgę, jak się wyprowadziłam. Taka jest przykra prawda.
 
reklama
Emilio no ja właśnie też nie chciałam pożyczać z przychodni, dlatego kupiliśmy i wiele razy ratował sytuację :) Dziś też Oluś miał robioną inhalację 3 razy :) od razu katar mniejszy i kaszel się odrywa :)

Nickie u nas też bywały etapy, ze chłoapki nie chceli inhalacji, ale wtedy włączam Klub Myszki Miki i wytrzymują ;)
przykro mi, że masz taki kontakt z Mamą. Ale jak poczułaś ulgę, to się cieszę :)
Ja bez mojej mamy to bym dnia nie wytrzymała ;) jak jeździłam na studia czy długo w pracy siedziałam, to musiałam choć na chwilkę zadzwonić ;)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry