Ahoj!
Ja nie wiem co to znaczy prezentacja maturalna, bo zdawałam starą maturę ;-)
Ale mój bracik teraz zdaje i ma podobny temat, nie pamiętam dokładnie jak brzmiał, ale coś o obrazach przyrody i ich funkcjach.
Oczywiście tych 50 lektur na semestr z 1 przedmiotu nie przeczytałam, bo nie byłam wstanie. Dzieliliśmy się w grupie, każdy czytał co innego i pisał streszczenie i opracowanie a potem kserowaliśmy. Innego wyjścia nie było. Fizycznie brak czasu. No, chyba że ktoś by był po kursie szybkiego czytania, to może ;-)
Poza tym zdarzało mi się przeczytać lekturę, a oblać kolokwium

Nie mam pamięci do imion, a bywały pytania typu: Jak miała na imię służąca (a jej imię padło 1 raz na 200 kartach powieści) albo z czego było zrobione futro matki głównego bohatera (i też to było raz wspomniane).
Co do psychologii to dzisiaj się cieszę, że tak wyszło, bo robię w życiu to co lubię :-) Znalazłam fajną pracę (jasne, że są też minusy, ale szybko o nich zapominam), która daje mi satysfakcję, a mam kilka koleżanek, które słono płaciły za studia, właśnie za kierunek psychologia, a dzisiaj szukają pracy i to już nie w zawodzie, bo nie mogą znaleźć :-(
Poza tym teoria jest fajna (miałam na filologii przez 2 lata), ale gorzej z praktyką. Duża odpowiedzialność i nie wiem, czy bym udźwignęła te wszystkie problemy innych. Zwłaszcza, jeśli komuś nie jesteśmy w stanie pomóc.