• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

MULTIMAMY - wątek główny

Tosiaczek nie chcesz może napisać za mnie pracy maturalnej z polskiego na prezentacje? :-D:-D:-D Żartuję oczywiście ;-) 50 lektur na semestr - masakra. Dla mnie większość lektur i tak jest ciężka do czytania, bo nie lubię tego typu książek, a czytam dużo, lektury omijam z daleka i ograniczam się do minimum ;-)
 
reklama
Martuś, a jaki masz temat pezentacji? ja miałam o paraboli ;-) dostałam 14 pkt na 20 :szok: a żadnej lektury nie czytałam, tylko zrobiłam prezentację z bryków :rofl2: ale jaja były :-D:-D:-D:-D:-D

2100 to i tak niedużo, u mnie na tym całym Uniwerku za miesiąc czesnego trzeba dać 400 zł za miesiąc :szok:

Tosiaczku, psychologia to nie moja bajka... nie bawi mnie to... nie umiałabym komuś pomóc, jeśli sama nie umiem sobie dopomóc :-(
 
Trochę mnie tu nie było. Ale chumorek mam lepszy :tak::tak: Tylko mały mi się rozchorował :-(:-( Ja czuję że mnie też coś łamie.

Martuś ja miałam podobny temat pracy maturalnej. Ale powiem Ci że też nie lubię tego typu lektur. Mi najbardziej sie podobały te o II wojnie światowej. Te pochłaniałam w całości :)
 
Ahoj!

Ja nie wiem co to znaczy prezentacja maturalna, bo zdawałam starą maturę ;-)
Ale mój bracik teraz zdaje i ma podobny temat, nie pamiętam dokładnie jak brzmiał, ale coś o obrazach przyrody i ich funkcjach.

Oczywiście tych 50 lektur na semestr z 1 przedmiotu nie przeczytałam, bo nie byłam wstanie. Dzieliliśmy się w grupie, każdy czytał co innego i pisał streszczenie i opracowanie a potem kserowaliśmy. Innego wyjścia nie było. Fizycznie brak czasu. No, chyba że ktoś by był po kursie szybkiego czytania, to może ;-)

Poza tym zdarzało mi się przeczytać lekturę, a oblać kolokwium :szok: Nie mam pamięci do imion, a bywały pytania typu: Jak miała na imię służąca (a jej imię padło 1 raz na 200 kartach powieści) albo z czego było zrobione futro matki głównego bohatera (i też to było raz wspomniane).

Co do psychologii to dzisiaj się cieszę, że tak wyszło, bo robię w życiu to co lubię :-) Znalazłam fajną pracę (jasne, że są też minusy, ale szybko o nich zapominam), która daje mi satysfakcję, a mam kilka koleżanek, które słono płaciły za studia, właśnie za kierunek psychologia, a dzisiaj szukają pracy i to już nie w zawodzie, bo nie mogą znaleźć :-(
Poza tym teoria jest fajna (miałam na filologii przez 2 lata), ale gorzej z praktyką. Duża odpowiedzialność i nie wiem, czy bym udźwignęła te wszystkie problemy innych. Zwłaszcza, jeśli komuś nie jesteśmy w stanie pomóc.
 
Martusiu, super masz temat!!! tutaj można baaaaaardzo dużo powiedzieć ;-) jutro jak będę u mojej mamy, mam tam lektury z opracowaniem i moje notatki, może coś znajdziemy, co Ci pomoże :-D

Nati, zdrówka, zdrówka i jeszcze raz zdrówka!!! :tak:

Tosiaczku, a udzielasz porad w swym wyuczonym zawodzie psychologa?
 
Ewuniu mój wyuczony zawód to ekonomista i polonista ;-)
A na psychologię zdawałam, ale się nie dostałam na dzienne.
Pisałam tylko o koleżankach, że są po psychologii, a szukają pracy i to już nie w zawodzie, tylko jakiejkolwiek, bo nie ma dla nich pracy jako dla psychologów.
 
Mi mój temacik też odpowiada, sama zresztą sobie taki wybrałam. Wybór był duży bo chyba 60 tematów. Zastanawiałam się jeszcze nad takim "różne oblicza miłości na podstawie wybranych lektur", ale ostatecznie zdecydowałam się na ten o wsi.

Moje dziecię dziś nieznośne, choć już prawie zdrowa jest. Wydaje mi się, że jakiś ząb się niedługo pojawi na horyzoncie, wszystko wkłada do paszczy, gryzie i marudzi, a żel na dziąsełka nie bardzo pomaga :-(.

Ja walczę z zadaniami z matmy przez pół dnia - katorga ;-). Dobrze, że to tylko próbna matura, ale napisać i tak by coś wypadało ;-). W poniedziałek mam jeszcze 3 godziny korków. Nie wiem jak to przeżyję :-D.

No, a jutro pół dnia spędzamy jeżdżąc po cmentarzach, a drugie pół znów nad książkami.

Jeszcze apropo matury to zazdroszczę tym, które pisały starą maturę. Niby nowa jest bardzo okrojona jeśli chodzi o zakres materiału, ale ta stara wydaje mi się jakaś lepsza :sorry:

Nati zdrówka dla synka i dla Ciebie! Moja Julka już praktycznie zdrowa, wykurowałam ją syropem z paracetamolem i sprayem na katar. Mnie też coś w kościach łamie i gardło boli, ale to wszystko przez tą pogodę. Nie dość, że wszyscy w koło chorzy i łatwo coś podłapać, bo pogoda taka, że nie wiadomo jak dziecko ubrać żeby nie przegrzać i żeby nie zmarzło :dry: Co do lektur o II wojnie to też je lubię :tak:
 
Troche mnie tu nie było ale jak tylko mały zaśnie nadrobię lekturę. Przez chorobę małego na nic nie miałam czasu :-(:-( Nawet głowę umyłam dopiero wczoraj kiedy mały został z tatą. Wiecie jakiej lipy ostatnio mi teściowa narobiła?? Przyjechali do nas moi rodzice a moja teściowa zaczęła się żalić mojej mamie jak to ona jedną ręką wszystko robić musi i nikt jej nie pomaga. No myślałam że mnie szlag trafi. To ja zasówam od rana do nocy a ona na łóżku leży bo przeciez co dzien co innego ją boli i takie rzeczy gada :-(:-( No to postanowiłam że teraz to ja dopiero nić robić nie będę. Posprzątam sobie u nas na górze ugotuje obiad dla siebie i męża i niech ona robi sobie co chce. Przegieła :wściekła/y::wściekła/y: Teraz to ona zobaczy co znaczy mieć dużo roboty :wściekła/y::wściekła/y:

Martusiu a jaki syropek na kaszel wam pomógł??
 
Ostatnia edycja:
reklama
Nati współczuję, że mały tak Ci w kość daje. U nas jak Julka było chora przez te kilka dni to problem był tylko w nocy, bo budziła się przez zatkany nosek. W dzień raczej większego problemu nie było, tylko apetytu nie miała za bardzo, z butli pić nie chciała przez katar, a żeby dać obiadek łyżeczką musiałam ją pozabawiać i odwracać uwagę ;-). Dajesz małemu jakieś leki? Ja na kaszel i zbicie temperatury jak się pojawiała + zwalczenie bólu dziąsła, bo akurat nam ząb wychodził dawałam Paracetamol Hasco. Jula go lubi, bo ma truskawkowy smak i pięknie otwiera buźkę jak tylko widzi łyżeczkę od syropu. W ciągu 3 dni mi wyzdrowiała, więc może i Ty spróbuj. Ja dawałam po jednej łyżeczke na noc i jednej z rana. Do tego ubierałam Julkę ciut cieplej np. jakąś cienką bawełnianą bluzę na bluzkę po domu, tylko uważałam żeby nie przegrzać. Na kaloryferach układałam mokre ręczniki żeby zwilżyć powietrze w nocy i to też ułatwiało jej oddychanie.

Ja wczoraj tak jak miałam w planach pół dnia spędziłam na cmentarzach, a drugie pół na matematyką. Dziś już sobie odpuszczam, bo to tylko próbna... Jednak od stycznia czekają mnie korepetycje dwa razy w tygodniu, aż się boję ;-)
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry