reklama

nasi mężczyźni...

Ale mnie rano zirytował mój Piotrek!!! Niby nic a odechciało mi się wszystkiego!! Ale nie można się przecież poddawać i pozwolić aby dzień z tego powodu był do bani (tak się próbuję przekonać). Mam go gdzieś!!!!!!!!!!!!!!
 
reklama
za to moja kochanie bardzo pozytywnie mnie dzisiaj zaskoczyło, dzwoni do mnie o 4 30 rano i zaprasza mnie na romantyczny spacer w piękny poranek, kocham tego wariata :laugh:
 
A ja się nie mogę mojego mężczyzny nachwalić. Spełnia się w roli męża i ojca cudownie. We wszystkim mi pomaga, wspiera mnie, o nic nie trzeba go prosić, bo sam się domyśla, co trzeba zrobić. Uwielbiam patrzeć, jak zajmuje się Jasiem, jak z nim opowiada, przewija go, tuli. Cudny widok: dwóch ukochanych facetów razem :)
 
ja w sumie nieraz się na mojego wściekam ale też się spisuje codziennie śniadanka kolacje i obiadki sprząta i wogóle poza tym że jest trochę roztargniony i wlewa benzynę zamiast ropy jest oki :)
 
ohhh Pytio- a jak pieknie udekorowal dom na Wasz powrot- nie wiem czy moj maz by na to wpadl- w ogole Andras ma romantyczna wizje macierzynstwa- dziecko spi prawie caly czas, nie placze, nie trzeba go przewijac- i wszystko bedzie po staremu tak jak to bylo przed narodzinami, a ja w sekunde wroce do formy sprzed ciazy i bede piekna szczupla i powabna! Boje sie ze pierwsze dni z naszym malenstwem sprowadza go bardzo brutalnue na ziemie!!!!
 
i jak oni to przeżyją? :)

Mój Rafał ostatnio zastanawia sie, czy na porodzie da radę patrzec na mnie jak mi trudno... Chyba przygotowuję się psychicznie na samotne trudy rodzenia, bo jak będzie bardziej przerażony ode mnie, to go wyproszę z porodówki...
 
KingaP pisze:
i jak oni to przeżyją? :)

Mój Rafał ostatnio zastanawia sie, czy na porodzie da radę patrzec na mnie jak mi trudno... Chyba przygotowuję się psychicznie na samotne trudy rodzenia, bo jak będzie bardziej przerażony ode mnie, to go wyproszę z porodówki...

Tez zakładam taka ewentualność- najwyżej go wyproszę.
Ostatnio po USG az się skrzywił, jak mi pan doktor wycierał brzych.
Uważał , że robił to za mocno!!! ;D
 
Oni są biedni, bo to nie oni noszą i czują w sobie maleństwo. Gdzieś czytałam (i zgadzam się z tym), że kobieta jest matką od razu, a facet musi się ojcostwa nauczyć, uwierzyć w to, poczuć - i wydaje mi się, że jeśli ostatnio troszkę się na nas irytują, przez to, że my stały się czepialskie :-) to po porodzie to się zmieni - bo ta istotka będzie dla nich "namacalna" i widoczna :-) Ja stwierdziłam wczoraj, że owszem jak mam ochotę to się będę go czepiać, ale będę to robić z humorem, z uśmiechem, żeby wiedział, że jeszcze nie stałam się jędzą do końca - tylko, że to teraz taki czas :-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry