reklama

nasi mężczyźni...

Zazdroszczę mamą które maja taką pomoc w swoich meżach, mój przez pierwsze 3 miesiace bał sie wziąść Olka na rence bo obawiał się że zrobie mu krzywde... teraz jest lepiej bo moge go z małym zostawić na troche ...ale o prasowaniu , gotowaniu czy nawet o głupiej kompieli moge zapomniec.... a i tak mój maż nie docenia pracy którą wkładam w wychoiwanie naszego dziecka .... on mysli że siedzenie z dzieckiem w domu to "zbijanie bąków"
 
reklama
byliśmy ostatnio w markecie, ja wzięłam Agatę na ręce i poszłam na dział kosmetyczny, Krzyś z pustym wózkiem poszedł oglądać "swoje" rzeczy...niedaleko nas
nagle przyleciał biegiem, bo usłyszał płacz dziecka, myślał, że to Agata... ::)
 
My ślubu nie mamy. Mielismy brac ale juz dawno ale wszystko inaczej sie potoczyło. A teraz bardzo sie ciesze ze tego slubu nie mam. Najchetniej byłybym tylko z Kubusiem. On nalega na slub a ja go ciagle przekładam bo mam jakies opory. Nie jestem pewna. jesli kubie cos potrzeba daje pieniązki. I ot na tym się konczy, Przyjdzie wieczorem to Kuba spi. A ja jestem zmeczona i padam plackiem. NIe chce miec meza który tylko pracuje pracuje i pracuje. Ani dla mnie ani dla dziecka czasu nie ma. I po co mi slub skoro i tak sama bede ???? Jest jeszcze inna kwestia. Zupełnie inne charaktery. On jest ode mnie straszy o 12 lat. i Troche inaczej patrzy na swiat. Chociaz tak rzadko się widzimy to często się kłócimy. Juz nawet zdarzylo nam sie zerwac zaręczyny. Ehhh nie wiem co robic.
 
Mila ...a ja własnie mam takiego męża który tylko pracuje....a moze i nie... przed ślubem było zupełnie inaczej...a teraz .... nie wiem czy drugi raz zdecydowałaby sie na ten krok... ale cóz zrobiłam to i teraz próbuje odnaleść się w roli żony i matki .... co do ślubu to chyba za długo byłam niezależna i sama o wszytkim decydowałam ...bo czasami wychodze z siebie gdy mąż ma inne zdanie a ja musze iść na kompromis...z innej beczki... wytrwaliśmy już 1,5 roku... przezyliśmy tyle różnych sytuacji i przyznam szczerze gdyby nie ten kawałek papieru i ta przysięga juz dawno bysmy się roztali...
i chyba jestem szczesliwa ... inaczej niż kiedyś... i chyba bardziej spełniona niż dawniej gdy nie było Olka...
nie mam pojecia czy ktoś coś z tego zrozumie bo czasami i ja sie gubie w tym moim życiu
 
no nie ma chyba idealnego zwiazku ani męża (poza mężem pyti oczywiście ;))
ja też mam mojemu troche do zarzucenia ale też sama czasem nie jestem w porządku..
ale ma też dużo plusów ten mój chłop i chyba nie powinnam za bardzo narzekać ::)
pomyślałam sobie, że ostatnio za bardzo skupiam się na dzieciach, tzn. tak trzeba tylko nasz związek jakoś tak w tym zabieganiu trochę na boku jest, mało czasu mamy dla siebie i cierpliwości
sama nie wiem co tu robić  ::)  chyba   powinnam
być milsza dla mojego Michała i pomyśleć o jakichś małych przyjemnościach, które mogłabym dla niego zrobić
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry