reklama

Nasze ciazowe dolegliwosci

reklama
helloł:)

ja wprawdzie z miseczki B wskoczyłam na C, a za chwilę chyba będzie D. Hehehee:)

Jeśli chodzi o wagę no to wahała mi się zazwyczaj od 58,5 do 59,5. Teraz przekroczyłam magiczne 60 kg, ale też nie za wiele, bo dziś miałam zaledwie 60,2 kg. Ale ja z tych co to za dużo nie jedzą niestety. Przez większość czasu muszę sobie przypominać, żeby coś zjeść. Mam czasem napady szaleństwa na coś, ale generalnie nie objadam się jakoś na maksa, bo nie czuję takiej potrzeby. Co więcej - wydaje mi się, że przed zajściem w ciążę jadłam duuuuużo więcej, a teraz jakoś tak jakbym apetyt straciła.:(:(
 
kasiagw- ja mam tak samo jak Ty, prawie w ogóle nie mam apetytu...wcześniej jadłam o wiele więcej. A po tych lekach rozkurczowych to już w ogóle porażka, jem tylko dlatego,że mi burczy w brzuchu:-p i to minimalne ilości...
 
Dziewczyny od jakis 2 dni mam wrazenie ze moj pecherz jest jakis ogromy caly czas go czuje wiec kupilam suszona zurawine wlasnie usiadlam se pochrupac patrze na sklad a tam zurawiny 60%:szok: nie obczajam????????????
 
a czy Wam też dolega bezsenność?
o ile w 1. trymestrze mogłam spać zawsze i wszędzie, o tyle teraz kompletnie nie mogę zasnąć bez względu na stopień zmęczenia...i jeszcze budzę się kilka razy po to tylko by się przekręcić na bok bo nieustannie ląduję na plecach :wściekła/y:
 
myself mi ewidentnie dokucza bezsennosc po 1. chodze co chwile siusiu do kibelka, po 2. nie moge znalezc sobie wygodnej pozycji, po 3. jak zasne i wcisne sie mocniej brzuszkiem w koldre to mi Maksymilian przypomina o tym, ze nie wolno i sie wybudzam, po 4. nawet lyk glupiej kawy powoduje u mnie, ze nie moge spac :/ :( i po 5. ciagle mysle o tym jak wiele musze sie jeszcze nauczyc i spie ze sterta podrecznikow do psycho i ciagle o tym mysle, co chwile zagladajac tam ze strachu :D
 
dobrze wiedzieć, że nie jestem sama hehe ;-)
i to uczucie natłoku myśli - o rzeczach na które mam jeszcze czas a jednak nie dają spać, czyli czy damy radę, czy dziecko się urodzi zdrowe, czy wyrobimy z kasą, czy będę mogła wrócić do pracy normalnie itd...czyli nic nie wnoszący wewnętrzny monolog który nigdy dotąd mi nie dokuczał :-)
studia mam na szczęście za sobą - w październiku zamknęłam ten rozdział i chociaż 1 zmartwienie mniej...więc nie zazdroszczę, że niektóre z Was jeszcze to mają na głowie
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry