Mi położna w czasie porodu tak masowała krocze, że zaliczyłam tylko leciutkie pęknięcie - po starej bliźnie - więc "perturbacje kroczne" mnie nie dotyczą ale.... ale za to zatrzymało mi się krwawienie i musiałam jechać na "masowanie" - matko poród przy tym to przyjemność - straaasznie to bolało. Ale teraz znów coś ze mnie wypływa i przede wszystkim brzuch tak strasznie nie boli. Muszę tylko przez 2-3 dni brać ibuprom, żeby żaden stan zapalny się nie przypałętał... straszny dla mnie jest połóg - bo czuję się ciągle zagrożona. CHoćten w porównaniu z tym co miałam po porodzie Anielki to mimo wszystko błogostan



. Wiedziałam, że jak dostaje niepohamowanego apetytu na słodkie i chłepcę wszystko, co nadaje się do picia litrami, to będzie @

