reklama

Nasze dolegliwości

No i nie jestem juz tak sprawna jak kiedys, brzuszek nie pozwala sie schylac ani szalec przy porządkach.
A tak poza tymi drobnostkami to nic mi nie dolega. To chyba zadośćuczynienie za 3 miesiące (od koncówki pierwszego do 4) potwornych mdłości :tak:

no mi ta gorsza sprawność strasnzie przeszkadza...tym bardziej że jeszcze mój trzylatek taki samodzielny nie jest - trzeba i ubrac się pomóc i umyc i na placu zabaw trochę się wykazać i sprzątanie domu jakies takie trudniejsze - oj meczy mnie to strasznie, jestem energiczną osoba z natury i te ograniczenia teraz są dla mnie po prostu frustrujące...
 
reklama
no mi ta gorsza sprawność strasnzie przeszkadza...tym bardziej że jeszcze mój trzylatek taki samodzielny nie jest - trzeba i ubrac się pomóc i umyc i na placu zabaw trochę się wykazać i sprzątanie domu jakies takie trudniejsze - oj meczy mnie to strasznie, jestem energiczną osoba z natury i te ograniczenia teraz są dla mnie po prostu frustrujące...
To tak jak u mnie też sie denerwuję ,że już sprawnośc nie ta :-)
 
no mi ta gorsza sprawność strasnzie przeszkadza...tym bardziej że jeszcze mój trzylatek taki samodzielny nie jest - trzeba i ubrac się pomóc i umyc i na placu zabaw trochę się wykazać i sprzątanie domu jakies takie trudniejsze - oj meczy mnie to strasznie, jestem energiczną osoba z natury i te ograniczenia teraz są dla mnie po prostu frustrujące...

BAŚKA to ja znów podpisuję sie pod Twoim postem. Strasznie mnie to męczy - jak siedze w domu, Anielka w przedszkolu M w pracy a np. M nie ogarnie trochę to mnie aż nosi - zaczynam sprzątać (w większości porozrzucane Anielskie zabawki) a potem zdycham... dlatego jak sobie pomyślę, że NATT z taką łatwością szaleje na siłowni to jej szczerze, pozytywnie zazdroszczę...

Najbardziej wkurzającą dolegliwością jaka mnie ostatnio dopadła to brak czucia w rękach - normalnie plastelina - co wezmę cos do rąk to upuszczę...
 
no u mnie tż zaparciowo nieciekawie - męczę się ale tak zazwyczaj po troszeczku mi się udaje...
za to dziś się super odstresowałam na basenie - popływałam sobie pół godzinki (wreszcie sama, bo generalnie na basen regularnie chodze ale z synkiem) i czuje się jak nowonarodzona...a tydzień miałam dość ciezki bo codziennie z młodym do przedszkola na dni integracyjne -co oznacza że tam z nim siedziałam po ok 3h na tych małych krzesełkach hihi, no i mąż zapracowany więc i droga wte i wewte i zakupy i prawie wszystko sama ...a do tego ta paskudna pogoda- az mam wrażenie że mi się brzuch obniżył bardzo przez te pare dni!!! no ale jeszcze jutro sama a od niedzieli zamierzam się bardziej oszczedzać :) szczerze mwóiąc spodziewam się że w czwartek usłysze że szyjka skrócona, no ale jak bedzie chociaż ze 2- 2,5 cm to bedzie gut - mam nadzieje ze z miesiac jeszcze wytrzymam!!!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry