No to może i ja ;-)
Był czerwiec - czas egzaminów, dużo nauki ale moja koleżanka zorganizowała parapetówkę na którą zostałam zaproszona wraz z moim obecnym chłopakiem (nazwijmy go X - byliśmy ze sobą 4 lata z przerwami, miesiąc wcześniej poprosił mnie o rękę - ale ja odpowiedziałam że potrzebuję czasu i muszę się zastanowić). On niestety nie mógł dojechać a może nie do końca mu się chciało - a czy to teraz ważne;-)
Poszłam na imprezę sama, wcześniej od koleżanek słyszałam że będzie fajny facet którego nie znam (nazwijmy go Y) i kilka dziewczyn ostrzyło sobie na niego ząbki. Impreza była świetna, fajna zabawa - szaleliśmy na całego i w pewnym momencie Y wyciągnął mnie na zewnątrz budynku, tańczyliśmy w deszczu i w kałużach a cała reszta znajomych nuciła z okna deszczową piosenkę.

Impreza dobiegła końca, Y chciał numer telefonu, wykręciłam się jakoś - przecież byłam z X, następnego dnia miałam egzamin w innym mieście (gdzie mieszkał X) Przyjechałam na egzamin, spóźniłam się bo oczywiście zaspałam ale zdałam

Spotkałam się po egzaminie z X, spędziliśmy razem sobotę i niedzielę lecz ja byłam nieobecna, zmęczona, zamyślona, rozkojarzona...
Wróciłam w niedzielę wieczorem. W poniedziałek poszłam do pracy - z samego rana zadzwonił Y (moja koleżanka dała mu numer tel do pracy

) Poprosił o spotkanie - po usilnych namowach zgodziłam się spotkać z nim następnego dnia.
Spotkaliśmy się, rozmawialiśmy i rozmawialiśmy - powiedziałam mu że nie chcę się z nim spotykać bo nie jestem sama - mam kogoś od 4 lat na co on że nie podejrzewał że jestem sama i że będzie walczył o mnie i czekał jak długo trzeba

No to się narobiło pomyślałam - fajny facet, przystojny - zaczęło się robić groźnie. Spotkaliśmy się jeszcze kilka razy - trwało to chyba 2 tygodnie - totalnie mnie zauroczył - nie byłam w stanie myśleć o X
Po tych 2 tygodniach postanowiłam że nie mogę tak dłużej - muszę porozmawiać z X i zakończyć ten związek- tak podpowiadało mi serce

Pojechałam, porozmawiałam - nie uwierzył że znam Y tylko 2 tygodnie. Wróciłam do siebie szczęśliwa. Powiedziałam Y że rozmawiałam z X i rozstaliśmy się - był bardzo szczęśliwy.

Miesiąc później pojechaliśmy nad morze - nasz pierwszy wspólny wyjazd - i właśnie tam Y oświadczył mi się

Ślub wzięliśmy po 10 miesiącach znajomości

a teraz, po 10 latach małżeństwa czekamy na nasze pierwsze maleństwo;-)
I taka to moja historia ...