• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Nasze Obawy

ja mam glukoze dopiero za 3 tyg (jak skoncze 28tyg) i juz mi sie slabo robi po waszych komentarzach. w poprzedniej ciazy nie mialam bo gin mowil ze to nie jest obowiazkowe... hmmm....
 
reklama
Dziewczynki ja glukoze dzis sobie strzelilam ...Troszke mnie pokuli - ale w sumie wcale nie bylo to zle. Nawet mi smakowalo. Wprawdzie czulam sie troche przymulona po niej - ale bez wiekszych niespodzianek ;-)

Serio, to badanie to nic strasznego :-)
 
a co sie dzieje z efilo, juz jakis czas jej nie ma, mówiła coś?

Efilo ostatnio się nie układało czasowo i ma teraz problem bo do jakiego wątku nie zajrzy to się okazuje że jest sto lat za murzynami tak się kobitki rozgadały. No i czytam co pisałyście ostatnio ale nie chce już odgrzewać kotletów więc siedzę cichusio. Ale spoko - wszystko na dobrej drodze. W kilku dotarłam do końca. Są nowe których nawet nie otwieram - zostawiłam je na później choć mnie korcą. Tylko na zamknięty wątek wlazłam od razu bo mnie korciło :-D

Glukoza....
Byłam dzisiaj. Przeszło gładziutko. Gin mi sprzedał niezły pomysł na przebrnięcie bez ekscesów. Oczywiście nie wiem jak bym zareagowała na miksturę bez tych przygotowań. Niemniej jednak uważam że warto było.

Otóż... Dzień wcześniej rozpuściłam 50g glukozy w kubeczku i wstawiłam do lodówki. Rano jak wstałam przełożyłam tą wredotę do zamrażarki. Przed wyjściem przelałam do termosu wzięłam pod pachę jedną cytrynę i pognałam na badania. Po upewnieniu się że babki (mimo że zbaraniały) zgodzą mi się zrobić badanie z moją miksturą wcisnęłam do termosu cytrynę i 'chlup w ten głupi dziub'. Było tak zimne że do tej pory nie wiem jaki miało smak. Bułka z masłem.

P.S. Na wszelki wypadek grzecznie miałam ze sobą drugą saszetkę z glukozą. Jakby babki się okazały mało wyrozumiałe :tak:
 
Mi picie też gładko poszło i całe przedpołudnie, a po pracy jak mnie głowa zaczęła boleć to przestała dzisiaj w pracy i nawet drzemka i APAP nie pomogły :-(
 
dziewczyny, tak mi przyszła jedna myśl do głowy... nie pomyślałam wcześniej o tym i nie rozmawiałam z ginem, ale może mi podpowiecie... otóż zaczęłam się zastanawiać, jak to jest z hemofilią, czy lekarz powinien wiedzieć, że moja kuzynka (siostrzenica taty) choruje na hemofilię? czy to może mieć jakiś wpływ na zdrowie dzidzi (tzn te geny, bo ciotka ponoć też miała problemy z krzepliwością, tak mi babcia mówiła)? pewnie niepotrzebnie się zaczęłam nad tym zastanawiać, ale u mnie w rodzinie chyba każdemu coś się przyplątało (ja np od urodzenia mam problem ze stawami)
 
Jeśli twój tata nie choruje na hemofilię to nie powinnaś się niczym przejmować. Napewno nie zaszkodzi się skonsultować, choć na moje oko to raczej nie możliwe, żebyś przenosiła wadliwy chromosom.
 
Niestety na hemofilii nie znam się nic a nic:-(

Blanes - ja też się cieszę :-) Hihi, to miało być do Sorgi

P.S. Odebrałam dzisiaj wyniki glukozy. Ale to w innym wątku opiszę. ;-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry