Malinko Lilith...tak czytam wasze posty i stwierdzam że kobiety naprawdę są z wenus a faceci z Marsa...u mnie od jakiegoś czasu trwają humorki ciążowe poza tym jest mi już coraz ciężej a mój mąż zamiast mnie zrozumieć to mówi że chyba cos udaję i kombinuję...a poza tym moim zdaniem powinien sie bardziej interesować mną i dzieckiem, to my powinniśmy być najważniejsi dla niego...wczoraj zarzuciłam mu że nie mogę na niego liczyć, że zachowuje sie tak jakby to było nasze 10 dziecko a nie pierwsze, że powinien bardziej interesować się tym co dzieje się ze mną i dzieckiem a tak wogóle to że dziękuję za jego pomoc - poradzę sobie sama ze wszystkim...
Wiem że troche przesadzam i jestem rozgoryczona, ale jakoś inaczej miało być jak będę w ciąży...ech...na płacz mi się zbiera...