• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Nasze sprawy...

Nie wiem jak u Was, ale u mnie pogoda do chrzanu:wściekła/y:
Dzoana a może to jednak fasolka, z tego co pamiętam termin @ masz na jutro???
No jutro mam termin:tak:

dzien dobrek przyszlam i co? tylko madlen ma odpust bo jest obecna. a gdzie reszta? wstawac spiochy
Ja się melduję, że jestem. Dopiero teraz, bo marzyłam żeby się w końcu wyspać. Ale po tygodniu wstawania o 4 jest mi chyba wybaczone co?
jestem i ja.

dzisiaj jakoś w trochę lepszym nastroju, choć pewnie dołek nadejdzie (nadchodzi falami, co jest okropne)

M mnie tak wspiera, jest cudowny. No i nawet nasz pies staje na wysokości zadania i ciągle robi jakieś głupoty, z których się śmieję. Słońce wyszło, to też mi dodaje wiary
Anisiaj, masz wspaniałego męża, najwięcej uczysz się o drugiej osobie w takich sytuacjach.
Dzień dobry wczoraj poszłam spać a tu co sie dziao no prosze:-DDzoana-nie kracz kochana tylko poczekaj jeszcze cierpliwie co ci zależy na test siknąć&&&&&&&&&&&&&&&&:happy: Madlen-najlepszego dla córy pannica już i oczywiście &&&&&&&&&& za wizyte napewno będzie wporządku:tak: Marta-na zaparcia tez jest dobra szklanka przegotowanej wody na czczo letniej Anisiaj-czekamy razem z tobą na jutrzejszą wizyte;-) Scoti-ten tyłeczek był świetny Justi powodzenia na zakupach Bobo-miłego dnia na zakupach życze mam nadzieje że żednej ni pominęłam ubieram sie do sklepu męża musze po ten rower zaciągnąć a później ide do lekarki po zaświadczenia do fundaji miłego dnia
No to powodzenia w lataniu po mieście:tak: Niby nic nie szkodzi mi siknąć, tylko skoro jestem pewna, że @ przyjdzie to troche mi szkoda testów. Gdyby chodziło tylko o plamienie, to może jakaś nadzieja by mi się kołatała, ale tempka mi jeszcze spadła, więc to już chyba przesądzone.
dziewczyny dzisiejsza beta 3230, dwa dni temu 3400, więc...

powiem Wam szczerze, że nie mam siły na to, co mnie czeka. Wolałabym poronić wtedy w łomży, albo teraz jak trafiłam do szpitala, a nie czekać ze świadomością, że moje bąbelki nie żyją
Anisiaj, strasznie mi przykro, ale patrz na to, że przynajmniej wszystko jest już wiadome. Czasem łatwiej jest się pogodzić z taką sytuacja jak już wiadomo, na czym się stoi. Sama przyznasz, że ta huśtwaka nastrojów bardzo Ciebie przygniatała. Musisz być teraz silna i poczekać, co Ci lekarz powie i dobrze jest, że wyjeżdżasz, potrzebujes teraz czasu, żeby się zresetować. Mąż na pewno zrobi wszystko, żeby to ciężkie przeżycie łatwiej było Ci znieść. No i psiurke masz, uwierz mi, zwierzęta wyczuwaja więcj niż Ci się wydaję, a pewno czuje, że jest Ci ciężko i próbuje Ciebie rozśmieszyć.
Pisz do nas jeśli przez chwilę lepiej się czujesz
Bietka, no dziekuje za wiarę, ale raczej nic z tego nie będzie, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na @
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
reklama
dzoana - dziękuję za ciepłe słowa. masz racje, lepiej jest wiedzieć, choć z drugiej strony czekanie na poronienie i na widok krwi jest tragedią. mam nadzieję, że wszystko "szybko pójdzie", bo naprawdę jestem już na skraju. Nasz wyjazd na pewno nie ucieszy tak jak powinien, nie wiem nawet czy dojdzie do skutku skoro to już za tydzień - czy wszystko to tej pory się skończy...

jedno jest pewne - nie będziemy się zbyt szybko starać o kolejne dziecko. Zbyt dużo emocji, zmęczenia i lęku, żeby szybko próbować. Nie wiem ile każe odczekać lekarz, ale to bez znaczenia, bo na razie brakuje nam sił na więcej.

I teraz napiszę coś wyjątkowo przykrego - na moim profilu widzę, kto mnie "podglądał" - nie wiem, może moja sytuacja budzi ciekawość, ale poza podglądaniem nic - nawet słowa wsparcia, od osób, z którymi miałam dobry kontakt przed podziałem wątków. Cieszę się, że mam Was, teraz przede mną trudny czas w pracy i na studiach, bo z uwagi na ten szpital większość osób już wie. Myślę, żeby wysłać zbiorowego maila - nie mam siły przyjmować kolejnych gratulacji, ale też nie mam siły przyznać się, że to koniec. Widocznie tak miało być :(
 
Anisiaj, chciałabym Ci jakoś namacalnie pomóc, niestety mogę Ciebie wspierać tylko słownie:-( Kiedy będzie po wszystkim pozwól sobie na każde uczucie jakie do Ciebie przyjdzie, masz do tego prawo. Nie przejmuj się co pomyśla inni, to Twoja tragedia i przeżyj ją po swojemu. Otocz się życzliwymi osobami, Twoja mama z tego co pisałaś to wspaniała kobieta, na pewno Ciebie będzie wspierać. I pamiętaj, to co pisała Bobo, zawsze będziesz pamiętać, będzie boleć, ale z czasem ból będzie troche mniejszy. Aż pewnego dnia poczujesz, że jesteś gotowa pójśc dalej
Nie przejmuj się hienami, które muszą podniecać sie cudzym nieszczęsciem, bo same mają życie puste i smutne.
Witaj Szóstkowa mamo:-)
 
dzoana - raz jeszcze dziękuję. I niech to nie zabrzmi źle - ja to wszystko wiem, mówiłam Wam wczoraj, że pisałam tutaj artykuł o poronieniu, moja przyjaciółka pisze o tym dr, teorię znam pięknie... wiem, że muszę to przejść, wiem, że tak miało być...nie szukam winnych, nie tracę wiary, ale cierpię. I tak, jak część z Was po przejściach, mam nadzieję być za jakiś czas mamą. Mój M pięknie mówi, że choć szczęście było krótkie, to co przeżyliśmy pięknego jest nasze. Spakowałam do pudełka wszystkie badania, testy, zdjęcia i książki o ciąży. Teraz czekam, aż życie zacznie znowu toczyć się dalej.
 
no anaber luknę sobie w tesco na pewno :)
powiedz mi jak się czujesz??? mały-lub-mała kopie??? liczysz ruchy, czy coś w tym stylu ????
masz jakieś obawy, lęki ??? już prawie końcówka... :-)

anisiaj to Wasza decyzja... rozumiem, że nie chcecie się starać. Widzisz ja jestem zwolenniczką mówienia o ciąży po 12 tyg. po badaniach genetycznych, ale to ja!!!! jak zaszłam w ciązę, żyłam w ogromnym strachu, nikt nie wiedział oprócz \BB. Powiem Ci kochana, że najgorsze jest to, że nie masz już tej "świeżości", radości co kiedyś... to znaczy, przeżyłaś swoje... i nigdy go tematu ciąża nie podejdziesz już z lekką beztroską, tylko poczucie niepewności zawsze będzie towarzyszyło...
zazdroszczę wielu osobom, które mówią : "ciąża to pikuś..." zachodzą, rodzą zdrowe dzieci.... widziałam tyle dramatów w szpitalu, że moje zdanie jest takie: " łatwiej nie zajść i nie mieć dzieci niż cieszyć się pięknymi 9 miesiącami". Trauma mi zostanie na zawsze ....
Życzę aby |Tobie została jak najmniejsza... buzi :*

dzoana rozumiem, że tracisz nadzieje... hmmmm.... a pójdziesz do lekarza i np. powiesz mu, że kolejny (8 chyba??) cykl się nie udało ???
 
bietka - ja nie żałuję, że mówiliśmy wcześniej bliskim (w pracy tylko dlatego, że nie chciałam, żeby dowiedzieli się ze zwolnienia). A bliscy niech wiedzą czemu cierpimy i będą z nami, nie udaję, że babelków nie było, bo one były. Masz rację, pewnie już nigdy nie będzie tak samo...Idę się położyć, miłego dnia kochane!
 
odpoczywaj anisiaj
ja wolałam nie mówić, ale tylko w pracy... reszta się dowiedziała jak byłam w szpitalu... przyjaciele mnie odwiedzali, pocieszali, większość wiedziała o naszym małym dramacie...
powrót do pracy był koszmarem, z l4 każdy wywróżył sobie co mi było, klepali mnie po plecach i mówił wsystko będzie dobrze... a ja miałam ochotę tym fałszywym gnidom dać po pysku( nie lubię ludzi w mojej pracy za ich fałsz i obłudę) - babci nie mówiłam, bo biedna by się załamała... więc może troszkę źle mnie zrozumiałaś z tym nie mówieniem nikomu.

kochane miłego dnia wszystkim życzę :*
idę sprzątać dalej :-p

wpadnę popołudniu
 
reklama
Bietka, no już 8 cykl nie wyszedł. Byłam już u lekarza, hormonalnie jest ok, owulacja jest, tylko fasoli z tego nie ma. Może to psychika, a może trzeba pójść na szczegółowe badania, może niedrożność jajowodów (badanie mnie przeraża). Te plamienia też nie są normalne. Niby roczne starania to standard i mój dawny gin powiedziała, że mam się pojawić jak do października 2012 nam się nie uda. Jak widzisz zaczęłam badania dużo wcześniej.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry