Gosiu, rozumiem... wiesz miałam w pracy dziewczynkę, której mama była po kilku poronieniach. I tak bardzo było to widać w postawie tej mamy. Bardzo się tym dzieckiem przejmowała, czasem za bardzo. Była u mnie non stop o wszystko pytając. Oczywiście nie mówie, że Ty przesadzasz, nie o to mi chodzi. Po prostu o to, że takiego rodzica zrozumie tylko ten, który już dziecko stracił. Z drugiej strony to przelewanie lęku na dziecko jest okropne. Ja wiele razy miałam za złe mojej mamie, że tak mnie męczy - 20 tel dziennie, a majtki masz ciepłe, a podkoszulke, a załóż czapkę, bo mówią, że u Was zimno. Dopiero jak mi przyznała, że pomiędzy bratem a mną stracili dziecko, to zrozumiałam.