reklama

Nasze sprawy...

reklama
Bietka, nie o mecz, bo u nas to ja wiem, jakie sa mecze, nie m. Bardziej o to, ze pracuje po 12h i jak wraca to jest padniety. Pyta niby co u mnie, ale bez zaangazowania. Wczoraj widzial, ze zle sie czuje i nie spytal jak mi pomoc, co sie dzieje. Dzisiaj rano tez nie padlo pytanie czy juz mi lepiej. Gdyby nie moja mama, to nawet nie wiem czy uzywalabym mowy, bo z nim mozna gadac tylko w weekendy, bo tylko wtedy ma czas i sile. Ciesze sie, ze sie rozwija, ale prace w szpitalu bral po to, zeby zrezygnowac z dwoch pozostalych. A wyszlo na to, ze nfz placi tylko za obecnych pacjentow, czyli jak ktos sie zapisze, m tam czeka, a pacjent nie przyjdzie to m nie dostaje kasy. No i efekt tego taki, ze poki co ma 3 prace...
 
anisiaj mogę Cię tylko przytulić :* rozumiem jak się czujesz.... :* choć nie byłam w takiej sytuacji... naprawdę super, że mama jest z Tobą a -emowi- należy się klaps na pupę i rozmowa... on chyba zdaje sobie sprawę co czujesz???

bobo miłego spacerku, my po zupce już i też się zbieramy
 
Mój m ma podobnie.On z reguły do gadatliwych nie nalezy a jak sie powydziera w pracy na tych co to im się pracować nie chce to i w domu też gadać się nie chce.Do tego fizycznie przychodzi zmęczony i w ogóle klops.Czasami z tego powodu są problemy ale co zrobić?Jemu odpoczynek tez się należy mimo że ja bym chciała pogadać albo chciałabym odpocząć żeby on zajął się dzieckiem.
 
Anisiaj ja rozumiem Twojego m bo ja pracując w telemarketingu wracałam do chaty i gadac tez mi sie nie chciało wiec wiem co to męczarnia psychiczna. A o nfz nic mi nie mow bo to masakra jakaś w ogóle jestem za sprywatyzowaniem wszystkiego i zlikwidowaniu zus... Ale Ciebie też rozmuiem bo mój m wraca spracy i też bez zaangażowania pyta sie co tam w domu.
 
A u mnie jest na plusie około 11 st,ale popaduje.
Niestety Szymon mimo iż na Bactrim-ie to coś go rozkłada.Rano nie poszedł do szkoly,bo miał mdłości,ale nie wymiotował.Jak jemu przeszło to położył się spać,zmierzyłam jemu temperaturę i ma 37,3.Ręce opadają:wściekła/y:!

Mój m też pracuje po 12 godzin,czasami więcej na zewnątrz,ociepla budynki styropianem z rusztowań ruchomych(winda) i kiedy przychodzi do domu to jest padnięty i niekoniecznie skory do rozmowy.Bardziej jest zainteresowany tym by zjeść,zajrzeć w neta i się zdrzemnąć.Ja mu mówię,że też jestem zmęczona a m w odpowiedzi,że przecież ja siedzę sobie w ciepłym i wygodnym domku.Ale ja nie leżę,zapindalam domowo na trzy etaty,jestem praczką,sprzątaczką kucharką ,nianią,krawcową,kierowcą i kochanką wieczorami.Przy dzieciach trzeba mieć oczy dookoła głowy,uwagę na maxa wytężoną,faceci sobie nie zdają sprawy,że kobiety siedzące w domu i ''niby nic nie robiące'' są czasami bardziej zmęczone jak górnik po szychcie!!!
Anisiaj
jak ja ciebie rozumiem,solidaryzuję się z Tobą!!!Mój mąż kiedy byłam w ciąży i też leżałam ,to był zdziwiony że narzekam,albo że chcę pogadać,przecież miałam net,radio,telewizję i inne tech nowinki.A jak leżałam w szpitalu to wpadał do mnie jak po ogień,bo on nie lubi szpitali,a ja to co gips???Nie leżałam tam dla własnej przyjemności!!!
 
Ostatnia edycja:
reklama
Dzięki dziewczynki,

ja wszystko rozumiem, tylko czasem przypomina mi się scena z filmu Listy do M, gdzie terapeuta rodzinny (grał go Adamczyk) nie miał czasu dla swojej rodziny, bo pomagał innym. No ale nic to.

Zmykam na dzisiaj, buziaczki!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry