justi82
Kubusiowa mama
To widze że nie tylko ja miałam takie "przygody" w ciąży. U mnie było tak, że miałąm umowę na czas nieokreślony, gdy zaszłam w ciążę akurat nastąpiła fuzja w firmie i połowę swoich punktów polikwidowali. Ja wiedziałam już co się święci, bo koordynator się wygadał na spotkaniu. Połowa firmy sądziłą się o odprawy, mnie tu się upiekło bo bez problemu mnie wypłacili, później zrąbała się praca u mojego M, trafiliśmy na geodetę oszusta, tak że sama radośc. Ale cały czas wychodziłam z założenia że najważniejsze dziecko i jego spokój żeby nie był nerwuskiem.
jagbym miała mało wydatków to jeszcze dzis sobie laptopa na raty wzięłam ale spłace i będę miała z głowy a w przyszłym roku na lany poniedziałek to go zamkne z daleka od tych psujów